Odbiór, odbiór!

Jeśli ktokolwiek mnie czyta to ten no… przepraszam za pozostawienie tego miejsca tak samemu sobie. Moja wina, aczkolwiek więcej od czytania i rozmyślania ostatnio działam toteż zamiast naskrobać dla was kolejną recenzję, czy przeczytać milionową książkę szwędałam się gdzieś po łąkach i lasach, robiłam octy i starałam się wykorzystywać wszelkie okazje na zrobienie czegokolwiek fajnego. Jakimś cudem blog spadł w rankingu priorytetów na ostatnie miejsce… cóż, bywa i tak. Nie pozostaje mi nic jak powiedzieć, że przepraszam i obiecuję się poprawić.

A po przydługim wstępie czas na moje filozoficzno-psychologiczne rozważania. Myśl ostatniego czasu brzmi – „chcę więcej…”

Chociaż nie pasuje to do kogoś, kto deklaruje się jako minimalistka… Ale nie chodzi mi o takie więcej.

Nie chcę mieć więcej.

Chcę żyć „więcej”

Żyć tak by czerpać ze wszystkiego tą niesamowitą magię i żyć tak, by po prostu było to zawsze cudowne.

Nie chodzi mi o takie oklepane – żyć mocniej czy żyć bardziej.

Nie, wiem że niemożliwe jest by ciągle trwać w stanach ekscytacji i robić nieosiągalne rzeczy

Chciałabym czerpać piękno z codzienności

odnaleźć się tak, by być jednością ze światem.

Bym miała poczucie, że cała ta badziewna część życia jest warta tego by ją przetrwać

Dlaczego twoje dziecko nie lubi chodzić do szkoły?

Jako uczennica 1 klasy liceum (jeszcze przez 3 tygodnie) mam dość długi „staż” w edukacji szkolnej i jestem w stanie właśnie w tym momencie wytłumaczyć wszystkim rodzicom dlaczego dla ich dzieci szkoła to zazwyczaj piekło, a nawet jeśli nie piekło to najzwyczajniej w świecie nuda.

Po pierwsze jedyne co w szkole się rozwija to papier toaletowy… o ile jest! 

To tak dla luźniejszego wstępu, ale tak naprawdę ciężko jest się w szkole czegokolwiek nauczyć. Większość czasu pochłaniają sprawdziany i lekcje, które trzeba zrealizować w kilka minut i i tak nie wiadomo do końca o co chodzi. Generalnie tak – nawet jeśli jakiś temat zacznie kogoś interesować to i tak jest zrealizowany tak pobieżnie, że dosłownie nie da się nic nauczyć nie ucząc się w domu, nie czytając miliona książek. Za to najnudniejszych rzeczy trzeba się uczyć milion razy. Dlaczego osiemdziesiąty raz mam czytać treny Kochanowskiego skoro znam je już na pamięć? Może wolałabym np. poczytać wybitnych wschodnich poetów i zobaczyć jak różni się ich poezja od naszej? Dlaczego znów mam czytać Szekspira, skoro jest tyle wybitnych autorów, których nie znam? I do każdego przedmiotu można by tak wyliczać. Ja skupiłam się na polskim bo to jest moja jakiegoś rodzaju „pasja”. Aczkolwiek wiele jest takich przedmiotów. Dopiero po skończeniu chemii dowiedziałam się, że przydałoby mi się więcej wiedzieć, bo zainteresowałam się naturalnymi kosmetykami i środkami czystości, a także ziołolecznictwem i dobrze by było wiedzieć co można ze sobą łączyć, a co nie, żeby nie zrobić jakiś wybuchów, albo trucizn. Ale nie wiem i sama muszę się nauczyć.

Kolejna sprawa to nauczyciele

Nie oszukujmy się… Nauczyciele są mega różni. Jak są tacy, których w jakimś sensie lubimy to i do szkoły się jakoś przyjemniej chodzi i nawet łatwiej się nauczyć czegoś… Ale niestety nie wszyscy nauczyciele są tak zaangażowani w swoją pracę i zadowoleni z niej, żeby zarażać pasją młodych ludzi. Większość nauczycieli jest podobnie zafascynowana swoją pracą jak uczniowie ich słuchający. Generalnie często działa to tak, że odbębnia się godziny, żeby coś się działo i móc zrobić sprawdzian. Czasami aż się można zastanawiać, czy ci ludzie chcieli uczyć, czy może nic innego im nie wyszło! Ale to nie tak, że wszyscy nauczyciele są źli. Jest część dobrych nauczycieli, ale jest sporo nauczycieli, którzy najzwyczajniej w świecie są nudni, albo niemili.

Szkoła nie tylko nie uczy rzeczy przydatnych, ale w ich miejsce wstawia nieprzydatne

Nie oszukując się… Ile rzeczy będzie pamiętać się ze szkoły? Od pewnego poziomu szkoła staje się jakimś absurdem. Oczywiście nie od początku, bo wiadomo, że czytać, pisać i liczyć przydaje się umieć, a nawet żeby poradzić sobie w jakimś stopniu jest to obowiązek, ale żyjemy w 21 wieku, więc nic więcej nie musimy wiedzieć, bo jak czytamy i piszemy to możemy wiedzieć prawie wszystko wklepując nurtujące nas pytania do Wikipedii. Co więcej… Szkoła uczy wkuwania na pamięć – co nie ma oczywiście sensu bo ile z tych rzeczy będziemy pamiętać za 20 lat? I po co? Tak naprawdę znalazłam dwa powody, żeby się tego uczyć – by wygrać w milionerach lub rozwiązywać trudne krzyżówki. Nie będę przecież nigdy w życiu jak już zdam maturę liczyć funkcji kwadratowej. Nie będę nigdy zastanawiać się nad działaniem fal radiowych – są i tyle. Czy czegokolwiek w tym stylu.

 Oceniajcie nas, by nas zniszczyć

Ech, niestety, ale te numerki które wpisują nam do dziennika niszczą nam wszystko. Sprawiają, że czujemy się głupsi i mamy niskie poczucie wartości. Nawet jeżeli to nie prawda. Ktoś może całe życie dostawać szóstki, ale jak raz dostanie jedynkę to zaczyna się burzyć obraz tego, że jest mądrą osobą. Każdy ten numerek ma na nas jakiś wpływ. Oczywiście im starsi jesteśmy tym mniej nas to obchodzi, ale gdy zaczyna się oceniać dzieci w 4 klasie to przecież ciężko zrozumieć, że to że ma się nie najlepsze oceny nie wynika z tego, że jest się głupim. Ciężko zrozumieć, że nie można być dobrym ze wszystkiego i ma się lepsze i słabsze strony. Zdecydowanie nie są to łatwe sprawy. Szczególnie gdy rodzice również zmuszają niejako do walczenia o jak najlepsze cyferki w dzienniku, które później i tak zaczną niewiele znaczyć… Ale są  i bardzo zniechęcają do robienia czegokolwiek „innego” czy kreatywnego. Uczą dobrze wkuwać i zapamiętywać schematy, a także tego że bardziej opłacalne niż myślenie jest oszustwo. Ściąganie jest prostsze, jak ktoś zrobi za nas pracę jest super itp.

Tak na koniec…

Myślę, że to nie jedyne powody dla których szkoła bywa okropnym miejscem, ale to chyba takie najważniejsze. Właściwie dałabym radę napisać jeszcze dwa razy tyle, ale może zostawię to na inny wpis 😉

Nowa kategoria na blogu!


Ostatnio bardzo wkręciłam się w temat minimalizmu ;O

Wiem, wiem spóźniłam się… Przecież moda na minimalizm była 2 lata temu!

Ale nie o to chodzi.

I to właśnie minimalizm będzie nową kategorią na moim blogu.

Dlaczego?

A no dlatego, że im bardziej się interesuję tym więcej szukam, a im więcej szukam tym bardziej zauważam czego brakuje mi w tych książkach, w blogach, na grupach o minimaliźmie itp.

I zamierzam troszkę tą lukę wypełnić!

Po za tym jeszcze zaciekawił mnie ruch „zero waste”, bo zrozumiałam jak ważna jest ekologia i jak bardzo zapominamy dbać o naszą planetę i stwierdzam, że tego typu rzeczy również postaram się wprowadzić na mojego bloga, żebyśmy razem mogli zacząć trochę bardziej myśleć o ekologii.

Generalnie zmiany się szykują.

W końcu wiosna! ;D

Historia złych uczynków

 

Zanim przejdę do recenzji to powiem wam, że spełniło się jedno z moich marzeń! Dostałam książkę przed jej wydaniem żebym mogła ją zrecenzować! (Oczywiście jak to ja, nie zdążyłam napisać przedpremierowej recenzji, ale nikt mi na szczęście noża do gardła nie przykładał! ;D) Ale teraz w końcu ją przeczytałam i wiecie co?

Niestety troszkę się przeliczyłam. W sensie nie jest to zła książka, co to to na pewno nie, ale brakuje w niej czegoś…

Przede wszystkim mamy dwie różne historie które się przeplatają i każda książka, która decyduje się na taki zabieg zawiera zawsze ten sam problem – do połowy książki nie orientujemy się o co chodzi! Jest to denerwujące, bo nagle zmieniają się imiona postaci, sceneria itp.

W dodatku dopiero w połowie zorientowałam się, że czas historii obu książek jest zupełnie inny i troszkę byłam tym zszokowana, bo na początku wydawało mi się, że wszystko dzieje się w jednym czasie…

Ale może tylko ja jestem taka nieogarnięta… Ech…

Innych spraw ciężko się przyczepić – bohaterowie są bardzo dobrze napisani, historia toczy się w miarę płynnie i jest w stanie nas zaskoczyć.

Chociaż z tym płynięciem historii można się kłócić, ponieważ pewne momenty są zbyt przeciągnięte i wydaje się, że nie do końca czyta się to tak „na luzie”

 

 

I mimo tych wszystkich wad ta książka ma w sobie coś magicznego, co sprawia, że wręcz musicie ją przeczytać! Wiem, może się wydawać, że troszkę przeczę samej sobie w tym poście, bo cały post jest o wadach a nagle mówię, że koniecznie trzeba przeczytać ale takie mam mieszane odczucia co do tej historii… Znaczy się nie była ona taka, że jestem nią zachwycona tak totalnie mega, ale miała w sobie takie elementy, że uważam że trzeba ją przeczytać. Jest w jakiś sposób nietypowa i styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu!

Mam wrażenie, że strasznie nie spójny jest ten wpis, więc na koniec, żeby było jaśniej troszkę

jeśli miałabym ocenić te książkę w skali 1-10 dałabym słabą 8.

Książkę możesz kupić tu: https://goo.gl/HWrf5f

Share week

Czym jest share week i jakie są jego zasady przeczytacie na blogu Andrzeja Tucholskiego.

Kogo polecam?

Zastanawiam się dłuższą chwilę, bo blogi robią się coraz bardziej „martwe”, albo ich poziom spada tragicznie, ale nie u wszystkich.

 

Trzy blogi, które polecam będą takimi, które w większy lub mniejszy sposób wpłynęły na mnie. Ponieważ to share week i nie ja wymyślałam zasady nie mogę polecić więcej, więc wybiorę najważniejsze dla mnie.

Co zabawne jako blogerka powinnam być bardzo obczytana we wszystkich możliwych blogach, ale prawdę mówiąc zaniedbuję ostatnio „śledzenie” internetu i jestem z tego dosyć dumna. 😉

Pierwszym blogiem, który polecam jest blog znany, prowadzony od długiego czasu i czytany przeze mnie też kiedyś bardzo często, ostatnio rzadziej, ale wróciłam do niego, ponieważ wkręciłam się w tematy takie jak minimalizm itp więc ten blog stanowi dla mnie swego rodzaju zbiór przydatnych informacji. Znajduję odpowiedzi na pytania, na które książki o minimaliźmie niekoniecznie odpowiadają.

Ten blog to…https://simplife.pl

Drugi blog też krąży w temacie minimalizmu, ale już skupia się na czym innym. Daje tematy do rozmyślania, do zastanowienia się i pozwala tak głębiej w siebie zajrzeć. https://mnmlista.pl

 

I ostatni blog, który chcę polecić w ramach share week to blog, który musiał się tu pojawić chociażby ze względu na nazwę mojego bloga „życie w książkach”, więc jak mogłabym nie umieścić tutaj jakiegokolwiek książkowego bloga! Ale nie wybrałam pierwszego z brzegu, tylko taki, gdzie faktycznie zdarza mi się czytać recenzję i kierować się nimi przy wyborze lektur oraz lubię sposób pisania autorki. https://nieuleczalnyksiazkoholizm.blogspot.com

 

Zachęcam was również, jeśli macie swoje blogi, żebyście wzięli udział w share week!

Światowy dzień poezji

21 marca to nie tylko pierwszy dzień kalendarzowej wiosny, czy dzień wagarowicza. Mamy dzisiaj również

światowy dzień poezji

I w związku z tym mam dla was wiersz, który być może w jakiś sposób wiąże się z tematem tego dnia.

„Ginie poeta”
Poeci wszystkich krajów
Poeci wszystkich epok
Poeci wszystkich wierszy
tych lepszych, tych słabszych
Cenieni poeci i poeci amatorzy
Wszyscy poeci, gdzieście się podziali?
Czy poezja zapomniana? Czy wszystko już stracone?
Homeryckie dzieciaczki błagam, ujawnijcie się
Od zera do Homera. Proszę. Nie zapomnijcie.

Ale to nie wszystko, zdradzę wam pewien sekret…

Pracuję teraz nad swoim tomikiem poezji!

Nie jest to już skończony projekt, więc nic więcej nie zdradzę, ale wiem jedno

skończę ten projekt.

Nie dziś, nie jutro, ale na pewno wkrótce.

Do Wielkanocy na pewno skończę pisać, ale będę musiała jeszcze zająć się całą resztą rzeczy do ogarnięcia.

Ale obiecuję wam, że będziecie mogli zobaczyć mój tomik.

Hurra!

A teraz świętujcie

napiszcie wiersz

albo przeczytajcie.

Trzeba jakoś celebrować ten światowy dzień poezji.

 

Ego vs Ja – zmieniając siebie zmienisz przyszłość

Czytam książki psychologiczne. Strasznie dużo ich ostatnio czytam, bo bardzo lubię te tematy. Tylko że większość książek jest do siebie dość podobna i nie dość, że mówią o podobnych „sposobach” i innych sztuczkach to są napisane w taki sposób że ciężko jest je zrozumieć w 100 %.

Ale nie książka „Ego vs Ja”.

Dlaczego? Ponieważ to zupełnie inna książka, która doprowadziła mnie do momentu takiego „oświecenia”. Sprawia, że czuję mocną potrzebę, by poukładać swoje życie.

Po za tym jest napisana w ciekawy sposób, bo nie mamy tam suchych faktów, a anegdotki i historyjki z życia autora! I dzięki temu, kiedy czytamy książkę Dawida Piątkowskiego czujemy jakbyśmy siedzieli z nim przy kawie i słuchali jego sposobu patrzenia na świat.

Książkę czyta się po prostu bardzo przyjemnie. Lekko, ale jednocześnie nie z zażenowaniem w stylu „o matko, co ja czytam”, bo to bardzo mądra książka.

Nie wiem co jeszcze by tu napisać, bo nie chcę zbyt wiele zdradzić z tej książki…

Właściwie nie chcę nic zdradzić, bo myślę, że większą wartość będzie miało, gdy osobiście się ją przeczyta i zrozumie.

Ale sądzę, że przydałaby się bardzo wielu ludziom. I że to pozycja obowiązkowa dla kogokolwiek kto ma chociaż trochę chęci do samorozwoju itp.

Nie ma co dalej lać wody…Po prostu to książka, którą TRZEBA przeczytać!

 

Unf*ck Yourself – Napraw się

Czytam kolejną książkę psychologiczną. I następną. Nie liczę, że w magiczny sposób zmienią moje życie, bo wiem że jedynie ja mogę tego dokonać, ale mogą pokazać sposoby, by zmiana życia była łatwiejsza. Żeby poznać sposoby na ułatwienie sobie życia. Po przeczytaniu „Szczęście – poradnik dla pesymistów” spodziewałam się po tej książce wszystkiego, co najgorsze. Ale nie znalazłam w tej książce takich bzdur w stylu „możesz wszystko”, „dasz radę” itp.

To nie jest na szczęście jedna z tych książek.

Za to daje nam parę innych ważnych mantr, które powinniśmy często powtarzać. Są one ważniejsze niż nastawianie się na sukces i myślenie, że cokolwiek osiągniemy, bo w jakiś sposób nam się to „należy”.

Oto te zdania:

Jestem gotowy.

Jestem zaprogramowany na sukces.

Radzę sobie.

Przyjmuję niepewność.

Nie jestem tym, co myślę. Jestem tym, co robię.

Jestem wytrwały.

Niczego nie oczekuję i akceptuję wszystko.

 

Już po samym przeczytaniu ich możemy przekonać się w jakim tonie pisana jest ta książka. Oczywiście, gdy przeczytamy całą książkę każde z tych zdań zrozumiemy dużo lepiej. Każde z tych zdań ma duże znaczenie.

Głównym przesłaniem jakie wyłapałam z tej książki, ale nie jedynym jest to, że nie jesteśmy swoimi myślami.

Autor pokazuje nam, że możemy działać pomimo myśli, że nam się nie chce. Że nie wszyscy „ludzie sukcesu” byli hiperoptymistami, którzy wiecznie mieli 100% energii do działania. Wielu z nich było pesymistami, ale to nie przeszkadzało im w tym, żeby cokolwiek robić.

A taką dodatkową zaletą dla mnie tej książki jest to, że zawiera mnóstwo inspirujących cytatów. Nie tych powtarzanych ciągle, do znudzenia, ale takich cytatów, które zachowały się od starożytnych filozofów itp. I w dodatku te cytaty nie dość, że są bardzo mądre to brzmią ładnie. Aż ma się ochotę je wytatuować (chociaż może nie koniecznie na czole ;))

Szczęście – poradnik dla pesymistów

Przeczytałam tą książkę bo była do „Babskiego klubu książki”.  Tytuł mnie zainteresował, pobrałam na Legimi… i okazało się że od dawna już mam pobraną tą książkę. Nie było innego wyjścia jak tylko zacząć czytać!

Dla kogo jest ta książka?

Na pewno nie jest ona dla nikogo, kto uwielbia ładować się pozytywnymi sentencjami. Dla nikogo, kto wiecznie myśli pozytywnie i uwielbia „kult” motywacji.

Natomiast doskonale odpowie każdemu, kto ma tego wszystkiego dość. Kto, albo próbuje i nigdy mu nie idzie, albo z takim podejściem w stylu „dasz radę, możesz wszystko jeśli tylko uwierzysz!” w życiu się nie zgodzi i będzie się od tego trzymać jak najdalej.

I jak niby to ma mi dać szczęście? Jakaś zwykła książka…

Nie jestem w stanie zagwarantować, że akurat ta książka zmieni wasze życie na lepsze, albo sprawi, że będziecie szczęśliwi. Ale mogę obiecać, że pokaże wam jak patrzeć na świat z nieco innej perspektywy, a z tego co wiem spojrzenie od innej strony jest zawsze najlepszą drogą do rozwoju. Więc może nie zmieni się wam dzięki tej książce cale życie, ale na pewno chociaż mały jego fragmencik.

Kolejne bzdury…Motywacja antymotywacją…

Właściwie to troszkę tak, ale myślę, że nie do końca są to bzdury. Opierają się na tylu argumentach za potwierdzeniem swoich tez, że ciężko jest w jakikolwiek sposób sprzeciwić się temu, co próbuje nam przekazać autor książki. Każdy rozdział jest o innej dziedzinie nauki. Nie tylko najnowsze badania znajdziemy w tej książce, ale także stare filozofie, czy nawiązania do buddyzmu. A także obalenie badania, które jest przez „coachów motywacyjnych” często powtarzane, a prawdopodobnie jest całkowicie zmyślone!

Czy „Szczęście-poradnik dla pesymistów” jest idealną książką? 

Nie jest. Zdecydowanie nie. Jest przydługa – każdy rozdział można by było skrócić o połowę, a i tak byłoby wiadomo o co chodzi, a także jest napisana takim językiem, że czytanie jej często przypomina żmudne czytanie jakiegoś podręcznika szkolnego, więc często trzeba robić przerwy, żeby się nie znudzić.

Myślę, że jednak mimo to warto sięgnąć po tą książkę, szczególnie jeśli ma się gorszy okres w życiu, nie wszystko układa się po naszych myślach, albo potrzebujemy trochę doładowania baterii, ale nie takiego na 5 minut, tylko na troszkę dłużej.

 

 

 

„Make your bed” – recenzja

Motywacja, Make your bed to właśnie książka z tej kategorii – motywacyjnych. Ma wszystko, co powinna mieć taka książka. Gościa, który jest kimś, chwytliwy tytuł i nie jest za długa. A także jest ciekawa na tyle, że da się ją czytać. I storytelling nawet jest! Czego chcieć więcej…

I dlatego „Make your bed” wybrałam, aby dodać i sobie i wam trochę pozytywnej energii.

Więc może parę powodów dla których warto przeczytać tę książkę?

Po pierwsze dlatego, że powinniśmy ścielić łóżko… A kto z was rano ścieli łóżko? Ja przyznam szczerze, że nigdy tego nie robię, a jest nawet taki cytat, że „kto nie ścieli łóżka, ten cały dzień żyje tylko po to, by do niego wrócić” i dzięki tej książce zrozumiałam jaki to błąd… I chociaż muszę jeszcze się postarać, by wypracować taki nawyk to przynajmniej zrozumiałam „jakie to ma znaczenie”.

Po drugie kto z was nie chciałby poczuć się jak żołnierz seals? Znaczy, wiadomo nie każdy by chciał być żołnierzem sił specjalnych. Ale poczuć się jakby było się na takim szkoleniu to coś niesamowitego, przerażającego i dostarczającego całego mnóstwo emocji i lekcji. Lekcji życiowych, które chociaż to nie my przeżyliśmy to myślę, że na długo można je zapamiętać.

Po trzecie motywacja i proste rady, bez zbędnego lania wody. Wszystko konkretnie. Jest wstęp, jest rada, są historię, które tłumaczą nam działanie tej zasady, która pojawia się na początku. I na końcu podsumowanie. Nie ma w tej książce nic nie potrzebnego. Każde słowo ma jakieś znaczenie. Bardzo mi się to spodobało, bo im więcej książek czytam tym więcej dostrzegam wszędzie pisania na siłę jak najwięcej niepotrzebnych słów.

 

Antyperfekcjonizm

Zależy mi na tym, żeby jasno wyrazić się w tym moim małym „felietonie”, bo tak postanowiłam nazwać serię ze swoimi przemyśleniami i miałam już napisane parę słów wstępu, ale postanowiłam je usunąć.

Dlaczego? Nie jestem perfekcjonistką, więc nie zależy mi, żeby wszystko było idealnie i przekraczało moje wyobrażenia o idealnym tekście. Nigdy mi nie zależało mi na takich rzeczach, że cokolwiek miało by być zrobione idealnie.

Jestem zadowolona jak jest po prostu zrobione i można odhaczyć na liście zadań „napisałam tekst na bloga”.

Nie jest tam przecież, że „napisz najbardziej rozchwytywany tekst na bloga, sprawdź pięćset razy każde zdanie słowo po słowie i napisz go potem od nowa, bo jest beznadziejny.”

Niestety mój antyperfekcjonizm to nie same zalety, a właściwie nigdy nie wiadomo, co jest gorsze. Przecież przesada we wszystkim jest zła. Mój antyperfekcjonizm niestety wiąże się z chaosem, z niekończeniem zaczętych zadań, z tym że szybko porzucam coś jak „nie potrafię”, często łapie się miliona rzeczy naraz. Chaos. To jest dobre określenie tego co jest dookoła mnie i tego, co robię.

Właściwie ten antyperfekcjonizm uświadamia mi trochę, jakie mam nastawienie do świata…Zawsze troszkę inaczej niż większość…Jestem sama trochę taka anty…

„BUNTOWNICY” Cz.1

Buntownicy – część 1

Zawsze wiedziałam,  że stworzona zostałam do rzeczy wielkich. Znaczy się osobiście tego nie czułam, ale wszyscy to mówili, ponieważ z badań, które moja matka robiła w ciąży wynikało, że będę jedną z tych, które zmienią ten świat. Nie wiem, co ona o tym sądziła niestety, bo nigdy jej nie poznałam. Urodziła mnie i umarła dwie minuty później. Wychował mnie tata. Był dobrym rodzicem, sprawiał, że nigdy nie czułam się jakoś obciążona tą „klątwą” i pozwalał mi na beztroskie dzieciństwo. Czasem aż za bardzo, ale jakiś czas po moich dwunastych urodzinach pojawiła się Renata wraz ze swoimi bliźniakami rok ode mnie starszymi. Gdy dowiedziała się jakie jest moje przeznaczenie zaczęła bardzo rządzić moim życiem, kazała mi się uczyć dziesięć razy ciężej i zapisywała mnie na tyle zajęć, że nie miałam ani jednej wolnej chwili. Oczywiście, żeby tata się nie czepiał to te zmiany wprowadzała powolutku, a tata dał się złapać na wszystko, bo był zaślepiony miłością do niej.

Renata wiedziała, że dla jej synów nie ma szans na żadną dobrą przyszłość. Od zawsze byli chuliganami i wiedziała, że jeden prawdopodobnie skończy na śmieciarce, a drugi w więzieniu. Nie byli groźni, ale lubili mieć konflikt z prawem, nie dla jakiś wyższych idei, a tylko po to, by jak twierdzili było „zabawnie”. Renata się nie przejmowała nimi i dawała im zbyt dużo swobody, ale mój tata nie miał na to żadnego wpływu, bo gdy próbował jej cokolwiek powiedzieć zawsze zmieniała temat rozmowy. W każdym razie układ był taki – oni siedzą, palą, piją i bawią się, mój tata – pracuje, ja – robię wszystko by być kimś „wielkim”, a Renata się nami „zajmuje” i jednocześnie projektuje ubrania dla Gucci. Wszystko jakoś działało. Ja nigdy nie robiłam problemów. Zawsze miałam najwyższą średnią w klasie, chodziłam na wszystkie zajęcia jakie Renata mi wymyślała i tak ogólnie byłam takim wzorem „idealnej córeczki”.

Kiedy się to zmieniło? A no i tu zaczyna się najciekawsza część tej historii. Dowiedziałam się, że jestem jedną z „wybranych”. Ale zacznijmy od początku, czyli od tego jak do tego doszło… Siedziałam na przystanku i czekałam na autobus ze szkoły na zajęcia baletu. Miałam jakieś 20 minut, więc postanowiłam przejść się po okolicy. Przechodziłam dość zniszczoną ulicą, która nie wyglądała zbyt bezpiecznie, ale w pewnym momencie usłyszałam głośny pisk kobiety. Postanowiłam, że muszę to sprawdzić. Pobiegłam w stronę, z której dobiegał dźwięk. Tym sposobem trafiłam do studia tatuaży. Nie było tam cierpiącej kobiety. Znaczy kobieta była, ale nie cierpiała, wyglądała na to, jakby tam wszystkim rządziła. Stała na środku okręgu stworzonego z kilkunastu mężczyzn. Każdy z mężczyzn wyglądał, jakby mógł podnieść ciężarówkę jedną ręką. Wszyscy w pomieszczeniu byli ubrani w skóry, mieli na sobie mnóstwo ćwieków i czaszek. Przeraziłam się początkowo, ale kobieta zaczęła do mnie przemawiać.

– Nie bój się Ewelino. Nie chcemy zrobić ci krzywdy. Chcemy tylko coś wyjaśnić i włączyć cię, bo to już czas.

– Słucham? Przepraszam, ale nie bardzo rozumiem.

– Nienaganne maniery to nie twoje przeznaczenie. Ty masz zmienić świat. Ocalić go. My jesteśmy grupą, która podejmuje te misję od wieków. Niektórzy są tu tak jak ty przez przepowiednie, a inni przez przypadek, ale każdy jest tu potrzebny. Należysz do naszej grupy. Do grupy „Buntowników”. Ty masz być wybawieniem dla naszego świata.

– Ale ja… Jak…Co….

– Spokojnie. Masz dopiero piętnaście lat. Przez najbliższy czas musisz poznać zasady, podszkolić się i zacząć walki.

– Nie wiele z tego jest dla mnie jasne…

– Później ci wszystko wyjaśnimy, ale teraz musisz przygotować się do przysięgi i nauczyć się jak masz traktować rodziców i jak nas nie wydać.

– Teraz?

– Teraz jest za późno. Jak nie wrócisz do domu to zaczną domyślać się, że coś jest nie tak. Wróć tu jutro. Rano. Nie martw się o szkołę. Wszystko załatwimy.

CIĄG DALSZY NASTĄPI…

WKRÓTCE…

Plany czytelnicze 2018

Dawno mnie tu nie było, ale powracam z mnóstwem planów i pomysłów. Większości wolę wam nie zdradzać, żebyście mieli niespodziankę, ale muszę powiedzieć o planach czytelniczych!

Przede wszystkim głównym planem na 2018 jest przeczytać 100 książek w ciągu tego roku.Czy dam radę? Się okaże! Musiałabym czytać średnio 2 książki tygodniowo. Ale żeby nie było tak łatwo to weźmiemy jeszcze inne wyzwania, bo co to jest tylko 100 obojętnie jakich książek.

Postanowiłam zorganizować wyzwanie dotyczące klasyki, żeby móc więcej działać na mojej grupie, którą zaniedbałam ostatnio, ale teraz koniec z tym. Trzeba wziąć się do roboty, więcej pisać i więcej czytać. Zatem na grupie Klasyka Dyskusji będzie działanie w stronę wyzwania „Przeczytać w 2018 klasyk na każdą literkę alfabetu”.

A skoro jest plan to musi być też jakiś wstępny TBR.

A – Atlas chmur – David Mitchell

B – Bracia Karmazow – F. Dostojewski

C – Cień wiatru – Carlos Ruiz Zafon

D – Dracula– Bram Stoker

E –  Emma- Jane Austen

F – Ferdydurke – Witold Gombrowicz

G – Granica – Zofia Nałkowska

H – Hrabia Monte Christo – Alexandre Dumas

I – Inny świat – Gustaw Herling-Grudziński

J –  Jane Eyre – Charlotte Bronte

K – Kolor purpury – Alice Walker

L – Lolita –  Vladimir Nabokov

M – Małe kobietki – Louisa M Alcott

N – Nie-boska komedia-Zygmunt Krasiński

O – O czym szumią wierzby – Kenneth Grahame

P – Paragraf 22 – Joseph Heller

R – Rozważna i romantyczna – Jane Austen

S – Stowarzyszenie umarłych poetów – Nancy H. Kleinbaum

T – Tango – Sławomir Mrożek

U – Ulana – Józef Ignacy Kraszewski

W – Władca much – William Golding

Z – Zbrodnia i kara – Fyodor Dostoyevsky

Ale to nie jedyne wyzwanie, które stawiam sobie w 2018 roku, po za tym planuje przeczytać jeszcze kilkanaście książek o rozwoju osobistym i pisaniu 🙂

Co sądzicie o tej liście? Coś nie powinno się tu znaleźć? A może coś powinno coś innego koniecznie zastąpić?

Jak napisać wiersz?

Jak pisać wiersze?

Myślę, że nikt, kto czuje się poetą nie zada nigdy takiego pytania, bo to części osób przychodzi naturalnie, a mimo to jest jakaś grupa ludzi, która wpisuje taką frazę w Google.

Co robi poeta? 

Przede wszystkim poeta musi ubierać emocje w słowa.

I potrafić sprawić, by tysiące myśli zmieściły się w kilku słowach. By słowa coś znaczyły, wyrażały jakąś emocje.

 

Zastanawiałam się, czy jestem w stanie powiedzieć jak napisać wiersz?

I myślę, że tak. Pisanie wierszy nie jest trudne!

Wystarczy tylko przelać myśli i uczucia na papier.

A potem ubrać je w jakieś ładne słowa i w rymy.

Na przykład takie zdanie: Byliśmy wczoraj na łące.

Można zapisać tak:

Wczorajszy dzień już przeżyty

Zniknęły pola maków i pszczół bzyczenie

Czas ten został już ukryty

W zakamarkach pamięci – teraz jedynie nad pustą kartką ślęczenie.

 

To nie jest świetny wiersz, bo nad czymś świetnym musiałabym dłużej posiedzieć, ale napisałam go w 5 minut i nie musiałam się długo zastanawiać nad tym… Mogłabym popracować nad tym, żeby rytm był równy i ilość sylab w wersie była taka sama. Mogłabym też zastosować więcej środków poetyckich (porównań, metafor itp.)

 

Jak zrobić zdjęcie na bookstagram + 5 najładniejszych bookstagramów

Jak zrobić zdjęcie na bookstagram?

Bookstagram – czyli instagram, na którym możemy oglądać zdjęcia książek. 

Jak zrobić ładne zdjęcie książki na instagram?

Potrzebujemy:

  • aparatu albo telefonu z dobrym aparatem
  • książki, którą chcemy sfotografować
  • białego tła – ponieważ jest najbardziej neutralne i instagramowe, chociaż jeśli macie lepsze tło niż zwykłe, białe to do dzieła!
  • światła lub dobrze oświetlonego pomieszczenia – serio, przy robieniu zdjęć oświetlenie jest naprawdę ważne.

A po za tym to przydadzą się jakieś dodatki. Jakie dodatki, które mogą dobrze wyglądać na zdjęciach masz dookoła siebie?

Ja znalazłam:

  • liście – już zbliża się jesień, więc ze znalezieniem liści nikt nie powinien mieć problemu

  • uschniętą różę – nie pytajcie skąd się wzięła… sama nie jestem pewna.

  • na bookstagramie jest też tendencja do tego, by robić zdjęcie książce na otwartych mnóstwie innych książek, więc skorzystałam z tego pomysłu!

 

Parę innych pomysłów:

  • kompozycja – książka leży sobie po prostu a obok niej np. kawa albo rzeczy, które są w tym samym kolorze co okładka
  • nogi w długich skarpetkach – z tego co obserwowałam to taki trend dość często występuje na zagranicznym bookstagramie. Super to wygląda jak skarpetki w jakiś sposób wiążą się z książką!
  • książka na ładnym, krajobrazowym tle – proste w wykonaniu, a potrafi wyglądać naprawdę świetnie

Chciałabym wam teraz pokazać 5 naprawdę niesamowitych instagramów, gdzie możemy znaleźć przepiękne zdjęcia książek!

  1. redblack_fox33.06  – Tu znajdziemy piękne, słodkie zdjęcia. Dużo kwiatów, różowego i innych takich!
  2. buechertauben – Tutaj także znajdziemy kwiaty, ale większość zdjęć jest utrzymane w minimalistycznym klimacie i dużo bieli oczywiście.
  3. vinaslittlebookshelf – Na zdjęciach nie ma przepychu, nie widzę też typowo instagramowego klimatu, ale jest coś, co przykuwa wzrok.
  4. seitentraeumer – Nie wiem za bardzo jak mogę to skomentować. Te zdjęcia są po prostu piękne.
  5. qatliereads – Podoba mi się to, że te zdjęcia są ładne, a nie są takie podobne do innych. Takie wyjątkowe.

Mam nadzieję, że podrzuciłam wam parę pomysłów na zrobienie bookstagramowego zdjęcia!

Planowanie opowiadania

Czego potrzebujemy, żeby zacząć pisać super opowiadanie? 

Na początek weźmy kartkę i długopis.

Stworzymy bohaterów i ogólny zarys fabuły.

Jak to zrobić? Patrzeć się w pustą kartkę aż pomysły same się pojawią? Oczywiście, że nie!

Pierwszą rzeczą, o której powinniśmy pomyśleć to gatunek  opowiadania, które chcemy napisać.

A drugą to, kto miałby być odbiorcą tego opowiadania.

Żeby to dokładnie określić fajnie czasem odpowiedzieć na pytania

np. Czy kierujemy opowiadanie do kobiet czy do mężczyzn?

Czy do ludzi młodszych, czy starszych? A może do dzieci? ( To nam pozwoli określić jakim językiem powinniśmy pisać)

I różne inne pytania (o szkołę, pracę, o miejsce zamieszkania tych ludzi itp.)

Następną rzeczą, nad którą musimy się zastanowić to jaki jest nasz główny bohater… Kiedyś, żeby sobie pomóc w opisywaniu różnych postaci i nie pogubić się w tym wydrukowałam z Wikipedii listę cech i pozaznaczałam te, które pasowały mi do bohatera, którego chciałam stworzyć.

I cel jaki ma bohater. Każdy główny bohater musi mieć jakiś cel. Może być to uratowanie świata, albo jego zniszczenie. Może być to przeżycie przygody życia, albo przetrwanie jakiegoś okresu (np. wojny). Cele mogą być różne, ale musi być jeden główny cel, na którym będzie się opierać fabuła całego opowiadania.

A skoro już mamy wyznaczony główny cel to teraz musimy zastanowić się:

  • Czy uda się bohaterowi osiągnąć ten cel?

  • Czy ktoś mu w tym pomoże?

  • Kto lub co będzie przeszkadzać mu w osiągnięciu celu?

  • Dlaczego bohater chce osiągnąć ten cel?

W tym momencie orientujemy się, że mamy więcej bohaterów, którzy są ważni dla opowiadania. Należało by rozpisać ich cechy, kim są, ich motywacje etc.

Niby jakiś tam zarys już mamy, ale potrzebujemy jakiś bohaterów pobocznych, którzy może będą coś wnosili do fabuły, a może będą tylko tłem…

Tło!

Właśnie! Musimy ustalić czas i miejsce akcji. Realia, w których dzieją się wydarzenia są dość istotne, bo bohaterowie będą się zupełnie inaczej ubierać w dziewiętnastowiecznej Anglii, a zupełnie inaczej we współczesnej Polsce. Inaczej też będą mówić. Będą używać innych gestów. I mieszkać w zupełnie innych miejscach.

Myślę, że póki co tyle wystarczy, aby stworzyć jakiś ogólny zarys fabuły opowiadania.

Recenzja poezji – Wisława Szymborka „Kot w pustym mieszkaniu”

Wybrałam ten wiersz jako pierwszy, ponieważ nie bardzo go lubię, a jak wiadomo łatwiej jest napisać krytyczną recenzję niż taką pozytywną. Właściwie nawet nie wiem, czy to będzie recenzja…

Kot w pustym mieszkaniu

                                       Wisława Szymborska

Umrzeć – tego się nie robi kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.

To jest wina człowieka, że umiera. I wyrządza tym krzywdę kotu… A kot zostaje sam w domu…

Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

A teraz jednak się okazało, że ktoś zamieszkał z tym kotem, tylko jest to ktoś inny.

Coś sie tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Tego totalnie nie rozumiem. Coś się dzieje w tym mieszkaniu czy nie?

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Oj… Jak kotu umiera właściciel to po prostu robi bałagan i włazi gdzie nie może i śpi. Jak psu umiera właściciel to potrafi codziennie przychodzić na cmentarz (było coś takiego w wiadomościach kiedyś.)

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.
O żadnych skoków pisków na początek.

I koty mają swoją godność, więc jakby właściciel wrócił to nie jakieś tam skakanie i radość. Po prostu powoli przyjdzie i się przywita. Ale nie przyjdzie, bo nie żyje.

Nie rozumiem sensu tego wiersza. Strasznie wielu ludziom podoba się ten wiersz, ale prawdę mówiąc nie czuję w nim żadnego głębszego przesłania, tylko to, co dosłownie można zauważyć.

A może mi się nie podoba dlatego, że wolę psy od kotów?

 

Jak pisać list?

Jak pisać list?  Ten wpis zaczyna główną serię, w której będę opowiadać wam o tym jak coś napisać. Zaczynam od listu, bo to jako pierwsze wyskoczyło mi w Google, gdy wpisałam „jak pisać”.

Od pewnego czasu piszę listy, ponieważ zapisałam się do akcji pisania listów na którejś z Facebookowych grup. Jeśli ktoś z was chciałby zacząć pisać z kimś listy, to polecam tę grupę -> grupa

Zacznijmy od tego jak się powinno zacząć list:

Data i miejsce – w prawym górnym rogu!

I na początku zwrot grzecznościowy: „Droga (imię)”

Co dalej?

Musimy przemyśleć, o czym chcemy poinformować odbiorcę naszego listu. Starać się pisać tak, by ktoś, kto czyta to, co piszemy nas zrozumiał.

Jeśli podejmujemy wątek to piszemy kilka zdań i zmieniając wątek może warto zrobić akapit?

Kiedy już kończymy list to się podpisujemy. Można też napisać „Pozdrawiam” albo „Do zobaczenia”.

Jeśli zapomnieliśmy o czymś i chcemy to dopisać to używamy zwrotu P.S (post scriptum) i piszemy zapomniane informacje.

A jak zaadresować kopertę?

 

Recenzja – „Ponad wszystko”

„Ponad wszystko” było popularne rok temu, bo książka była na booktubie chwalona i przedstawiana jako letnia młodzieżówka, która pasuje do lata i tego klimatu. W tym roku w czerwcu (chyba) w kinach pojawił się film, więc stwierdziłam, że czas przeczytać książkę. Nie porównam jej do filmu, bo filmu jeszcze nie obejrzałam, ale już mnie do tego za bardzo nie ciągnie. Dlaczego?

Fabuła

Książka była reklamowana jako coś, co ma bardzo nietypową fabułę, bo jest o dziewczynie, która jest uczulona dosłownie na wszystko! Wydaje się, że będzie to coś innego niż zazwyczaj pojawia się w książkach młodzieżowych…Może być to ciekawe i innowacyjne dla kogoś, kto czyta pierwszą książkę młodzieżową, ale tak naprawdę reszta fabuły jest dość wtórna, a tytuł zdradza nam przesłanie tej książki, które też nie bardzo do mnie trafia.

Sposób w jaki jest opowiedziana książka

Jest bardzo lekki. Za lekki. Nadaje się na bajkę dla dzieci, a nie powieść młodzieżową. Język jest za prosty… Dialogi są sztucznie napisane. Problemy są wymyślane na siłę. Autorka serwuje nam co najmniej kilka totalnych zapchaj dziur, żeby książka była dłuższa… A i tak jest krótka, ponieważ ma zaledwie 200 stron.

Bohaterzy 

Jako, że Madeline (główna bohaterka) nie może wychodzić z domu, to mamy naprawdę mało bohaterów. Każdy z nich jest naprawdę sztuczny… Może po za pielęgniarką, która zajmuje się Madeline. Sama Madeline jest po prostu uczulona na wszystko i lubi czytać – to jest wszystko o niej. Olly, którego widzi przez okno i pisze z nim w necie ma wrednego tatę. Matka Madeline – chce chronić Madeline i się nią opiekować. I tyle praktycznie wiemy o bohaterach. Brakuje tutaj naszego jakiegoś przywiązania do nich, czy też tego, byśmy ich polubili, bo prawie nic o nich nie wiemy.

Ogólnie 

Książkę czyta się szybko. I chcemy wiedzieć jak się skończy ta historyjka, ale prawdę mówiąc nie warto zaczynać czytania jej. Jest krótka, więc przeczytanie jej zajmie nam pewnie godzinkę albo dwie, ale lepiej w tym czasie obejrzeć jakiś dobry film, albo zrobić coś pożytecznego. Ewentualnie zacząć czytać coś, co wzbudzi w nas jakieś emocje, co będzie miało jakieś sensowne przesłanie i co będzie się miło czytać.

Ocena: 2/10 

Mój wiersz – Maraton życia

Przedstawiam wam:  Mój wiersz – Maraton życia 😉 

Wierszujemy słowa na kartkach

Bo nie potrafimy pozbyć się emocji

Każdy fragment naszego ciała chce coś przekazać

Nasze palce stukają w klawisze, żeby nic nie umknęło przyszłości

Wstajemy i zakładamy maski, bo przestajemy wierzyć w prawdę.

Prawda zabiera nam siłę

Sprawia, że jesteśmy tylko sobą

A my chcemy więcej.

Wskazówki zegara biegają za nami jak szalone.

„Poczekaj! Dziś zapomniałam moich różowych okularów!”

I biegamy, bo wszyscy biegną.

Żyjąc dajemy gaz do dechy,

ale jednocześnie umieramy

w zwolnionym tempie.

 

Plany blogowe ;)

W związku z lekkimi zmianami bloga chcę, żebyście wiedzieli, co i jak i kiedy.

Podzielę się w wami tym, co się będzie tu działo od poniedziałku.

Przede wszystkim częstotliwość publikowania wpisów: wpisy będą pojawiały się aż 4 razy w tygodniu!

Co czwartek pojawią się teksty z serii „jak pisać”.

Co drugi wtorkowy tydzień możecie spodziewać się recenzji jakiejś książki. A w resztę wtorków napiszę dla was wpisy niespodzianki.

Raz w miesiącu wstawię tu jakiś swój utwór, opowiadanie. Możecie spodziewać się tego w 3 poniedziałek miesiąca. W resztę poniedziałków będą pojawiać się wpisy wszystkiego co kręci się dookoła pisania.

W każdą sobotę zrobimy coś, co bardzo rzadko widuję w internecie – recenzję poezji!

Co po za tym?

Social media!

  • Instagram – codziennie dam wam zdjęcie z kulis pisania, z planowania dnia, oraz postaram się, żeby wyglądał dość spójnie… i zamierzam wstawiać tam wyłącznie czarno-białe zdjęcia i ew. z czerwonym kolorem
  • Twitter – zamierzam wreszcie zrozumieć o co tam chodzi i zacząć go używać.
  • Fanpage – do tej pory wstawiałam tam linki i to do nie wszystkich postów… Teraz myślę, by na fanpagu dodawać różne ciekawostki, zdjęcia, których nie będzie na instaramie. Na pewno postaram się jakoś was zaciekawić, żebyście dali lajka 😉
  • Newsletter – przecież nie masz newslettera! No właśnie. Nie mam, a to podstawa, żeby zebrać jakąś społeczność…Nie martwmy się, bo wkrótce otworzę newsletter. „A jak nikt się nie zapisze?” Siedzi mi w głowie taka dziwna myśl… To przecież zawsze mogę go skasować!
  • System komentarzy – co z nim nie tak? Ma słabe zabezpieczenia przeciw spamowi, nie wygląda super dobrze i nikt nie dostaje powiadomienia jak odpowiem na jego komentarz. Chciałabym przenieść komentarze na disqus.

I to póki co chyba tyle jeśli chodzi o plany na najbliższy czas. Po za tym mam też pomysły na kilka projektów, pomysłów na wyzwania i parę różnych rzeczy chodzi mi po głowie, ale nie mam pojęcia kiedy zdążę je wszystkie zrealizować.

 

Wróciłam!

Hejka! Nie było mnie tu jakiś czas… bo musiałam przemyśleć, o czym chcę pisać, do kogo, w jaki sposób itd.

Ogółem chciałam dać sobie trochę czasu, żeby przemyśleć wszystko co związane z blogowaniem.

I co teraz?

Myślę, że będę pisać o tym co lubię…

więc czemu nie miałabym pisać o pisaniu!

Znalazłam kilka blogów na temat pisania, więc jest jakaś konkurencja

Ale właściwie nie znalazłam zbyt wielu tekstów, które chciałabym napisać…

O poezji np.

Dlaczego nikt nie pisze o poezji?

Albo ogólnie o tym jak pisać…

I wszystko krótko i na temat….

Zatem – do poczytania następnym razem.

 

Maratony czytelnicze w sierpniu – Kluchaton i 7 read up

Kluchaton to maraton czytelniczy organizowany przez Lilacwix i Marię z Kukurydzy. Trwa od 14 do 20 sierpnia. Minimalnie trzeba przeczytać 1200 stron i spełnić co najmniej pięć z piętnastu wyzwań.

Postanowiłam, że do każdego z wyzwań dopasuję sobie po 5 książek. Czy dam radę je przeczytać? Zobaczymy!

Oto lista wyzwań:

Alex Fierro – książka z zieloną lub różową okładką „19 razy Katherine”
Inej Ghafa – książka, której przeczytanie jest dla ciebie wyzwaniem „Parabellum 3” (zostało mi jakieś 100 stron i nie mogę przeczytać już rok ;c)
Syriusz Black – książka, która jest źle oceniana
Richard Gansey – książka z motywem władcy
Thalia Grace – książka autora, do którego pałasz nieśmiertelną miłością „19 razy Katherine”
Dorian Gray – książka napisana pięknym językiem lub klasyk „Cień wiatru” albo „Wielki Gatsby”
Vin – książka z silną kobiecą postacią
Willem – przeczytaj książkę wspólnie z przyjacielem/znajomym
Raoden – książka, którą polecili ci znajomi
William Herondale – książka z piękną, lecz tragiczną historią
Jem Carstairs – książka z motywem muzycznym
Neferet – książka z bohaterem tak złym, jak sama ciemność
Luna Lovegood – książka dziwna, ekscentryczna
Gabriel Boutin – książka z bohaterem lgbt „Gej w wielkim mieście”
Celaena Sardothien – książka z dużą ilością akcji „Paranoja”

 

Za to 7 read up jest organizowany przez Wybredną Marudę w dniach 21-27 sierpnia.

A dopasowanie książki do wyzwań jest naprawdę trudne, bo wyzwania to… przypadkowe hasła wylosowane ze słownika!

1. Zawisnąć

2. Gdziekolwiek – „Nigdziebądź”

3. Paraliżować – „Misery” Stephen King

4. Klasyczny – „Misery” S. King

5. Sprawa – Coś o Sherlocku Holmsie

6. Powstawać –

7. Ważniak – Coś o Sherlocku Holmsie

8. Neurologia

9. Wygotowywać

10. Niewyżyty

 

Samobójcy, samobójstwo

Jeszcze wczoraj mówiłam o niedosycie pisania, a dziś czuję totalny brak weny twórczej i jakichkolwiek chęci do działania. Jest 19 i od paru godzin myślę, co mogłabym do was dziś napisać. Chciałabym, żeby było ciekawie, intrygująco, żebyście po przeczytaniu mojego tekstu myśleli o nim jeszcze przez długi czas, żebyście chcieli wrócić po więcej. Tylko, że jest jeden mały problem… Mało kto tu zagląda. Zastanawiam się, czy to dlatego, że przez długi czas nie chciałam, by ktoś czytał moje zapiski i teraz podświadomie blokuję sobie drogę do sławy, czy po prostu jestem beznadziejną blogerką…

Samobójstwo

Wyobraźcie sobie sytuacje – jest już późno, siedzicie w piżamie przed komputerem, przeglądacie Facebook i trafiacie na post „Samobójstwo- głupota, czy czasem odpowiednia decyzja, jak sądzicie?” wcale nie macie ochoty tego czytać. Chcecie tylko pooglądać zdjęcia i poczytać jakieś plotki z życia gwiazd, albo cokolwiek innego, co jest odmóżdżające i mało angażuje nasze emocje. Przewijacie więc dalej.

Ten post siedzi wam w głowie i nie daje spokoju. Wracacie wzrokiem do postu. Czytacie komentarze. Widzicie zażartą walkę. Jedni mówią „To ucieczka. Poddali się. Byli za słabi na życie.” a inni mówią „Żeby coś takiego zrobić musieli mieć wielką odwagę.”

Kto ma rację?

Myślicie nad tym i czujecie jakbyście mieli rozdwojenie jaźni, bo obie ze stron mają jakąś część racji, ale tak naprawdę nikt nie ma racji. Paranoja.  Przecież dobrze wiesz, że nie da się uogólnić takich spraw jak samobójstwo. Jest zbyt wiele powodów, dla których ludzie je popełniają. „Każdy ma swoje 13 powodów” – przypomina ci się cytat przeczytany jakiś czas temu i odnoszący się do popularnego serialu, który pokazuje, że samobójstwo czasem jest jedynym wyjściem

a jeśli nie jedynym to najprostszym.

Przypominasz sobie dziewczynę, która jakiś czas temu nagrała swoje samobójstwo do internetu… Pokazała jak wiesza się na drzewie, bo jej ojczym ją gwałcił i już nie mogła wytrzymać.

I zdajesz sobie sprawę, że mówienie źle o samobójcach nie sprawi, że odżyją. Że ci ludzie na prawdę musieli cierpieć, żeby zdecydować się na tak poważny krok. I nie było to chwilowe cierpienie. Tacy ludzie bardzo często przed podjęciem decyzji głośno wołają o pomoc, tylko że nikt nie chce tego zauważyć.

Decyzja o własnej śmierci raczej nie jest chwilowa i wywołana pod wpływem impulsu. Często są to tygodnie, miesiące, a czasem nawet lata planowania – myśli samobójczych. Oni nie nienawidzą świata. Płaczą, gdy wiedzą, że zaraz nadejdzie nieuniknione, ale czują że muszą to zrobić. Wiedzą, że zranią bliskie osoby… albo nie mają osób, które uważałyby za bliskie… I czują do siebie nienawiść. Nikt kto kocha siebie i swoje życie nie decyduje się na samobójstwo.

Mogłabym napisać tu jeszcze mnóstwo różnych rzeczy, ale nie wiem czy to potrzebne. Mam nadzieję, że wyczerpałam temat i zrozumieliście przesłanie.

Pisanie książki

Pisanie

Zaczęłam jakiś czas temu pisać książkę. Jestem przy magicznej liczbie 20 stron (3 rozdziałów) i nie mam dość. Właściwie to ciągle bym pisała. Kocham bohaterów, kocham te przygody i nie mogę się doczekać „co będzie dalej”!

A w dodatku codziennie staram się pisać coś tu – na blogu i też chciałabym pisać więcej. Zastanawiałam się nad tym, żeby zacząć coś zupełnie innego na wattpadzie, ale boje się, że to będzie za dużo i nie ogarnę.

W każdym razie jestem ostatnio mega nakręcona na pisanie. Zupełnie tak jak pisał Jason Hunt w swojej książce o blogowaniu, że musimy tak kochać pisanie, żeby nie mieć go dość. Uwielbiam te słowa pojawiające się na ekranie!

Zaplanowałam sobie, że moja książka będzie miała około 200 stron i zastanawiam się, czy to nie za mało! A akcja płynie tak szybkim tempem, że zastanawiałam się, czy nie powinnam trochę wydłużyć niektórych scen i dodać więcej opisów.

Ale czy uda mi się skończyć tę książkę? A jeśli tak to kiedy?

Myślałam, że może dam radę ją napisać do końca wakacji, ale pominęłam jeden ważny punkt… Napisałam to w czerwcu, a mamy już 8 sierpnia. Jeżeli dałabym radę skończyć ją do końca wakacji to byłoby naprawdę dobrze, ale nie nastawiam się na to, że napiszę książkę w trzy tygodnie, bo nie chcę się zawieść. Po za tym musiałabym pisać codziennie 7,5 strony, a czasem jest to po prostu niemożliwe. Ale póki co piszę codziennie parę stron. Nie liczę ile w ciągu dnia napiszę, bo nie chcę takiego ciśnienia, że muszę napisać te 7 stron.

Dlaczego?

Ponieważ to blokuje. Powoduje, że patrzę w pusty ekran i myślę, w jaki sposób rozciągnąć rozdział, czy scenę, żeby jak najszybciej mieć to z głowy. A później spisuje od razu wszystkie ciekawsze momenty i potem mam blokadę twórczą, bo co dalej? A gdy czuję, że nie muszę napisać nic to zdarza się, że piszę więcej.

Regularność?

Temat najczęściej pojawiający się w poradnikach dotyczących pisania. „Pisarz musi pisać. Codziennie. Nie od święta.” I to jest prawda. Trzeba pisać codziennie. Jak jest moment blokady to trzeba się przełamać i napisać te kilka zdań, albo chociaż jedno zdanie. Ważne, żeby przełamać tę blokadę, bo inaczej będziemy magicznie czekać wieki, aż coś zmusi nas do pisania.

„Kiedyś” – Wiersz

Kiedyś

Kiedyś inne dzwonki

budziły innych ludzi

W zupełnie inny sposób

Kiedyś

Telefony dostawało się

ważne

Z informacjami niepowtarzalnymi

Kiedyś

zdjęcia

przesyłano inną pocztą

Kiedyś

Ale to było kiedyś

Teraz nie ma już tego

Teraz jest inaczej

Oceniać? Lepiej

czy gorzej?

Ale porównanie

nawet najbardziej poetyckie

nie odda

istoty problemu

nie da się opisać kilku światów

w jednym zdaniu.

Czym jest sztuka? Czy jesteśmy artystami nieświadomie?

Czym jest sztuka?

Takie pytanie przyszło mi na myśl ostatnio. Dlaczego?

Ostatnio na grupie o poezji ktoś zadał pytanie, czy raperzy to też poeci. Odpowiedzi było mnóstwo i bardzo różnych, ale jedna z nich mnie zaskoczyła…

Ktoś napisał, że raperzy to nie poeci, bo oni nie chcą tworzyć poezji tylko wyrazić swoje myśli…

A czy poezja to w ogóle sztuka?

Może sztuka to jedynie obrazy malowane pędzlem na płótnie

i to tylko jeśli przedstawiają coś naprawdę ważnego?

A może fotografia to sztuka, ale tylko wtedy, kiedy przedstawia coś naprawdę niezwykłego i zawiera mocne przesłanie i szokuje ?

Czym jest sztuka?

Wiekopomnymi dziełami, które bledną

jak skóra człowieka – ducha?

Czy ktokolwiek w naszych czasach jest w stanie tworzyć sztukę?

Czy istnieją dzieła, o których będzie się mówić za sto, albo dwieście lat?

A może każde niedocenione dzieło zniknie za parę miesięcy

i znajdziemy kolejnych artystów

którym pozwolimy zarobić parę groszy

a później puścimy w niepamięć ich dzieła

Przepadną w wiecznej otchłani zapomnienia

Starając się stworzyć coś, czego nie było.

Ale czego nie było?

A muzyka? Jest sztuką?

 

Gazeto-blog – Zapowiedź następnego numeru! + Prezent!

  Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

Zapowiadam wam, że następny numer 10-stronicowego Gazeto-bloga zacznie pojawiać się 12.08 i skończy się 22.08

W międzyczasie będą na blogu zwyczajne wpisy. 😉

Pierwsze wydanie Gazeto-bloga się ukazało już w całości, więc można czytać i czytać.

W ciągu prac nad następnym numerem postaram się także, aby Gazeto-blog dało się czytać w pdf-ach, ale nie wiem czy jest to w ogóle możliwe. Zobaczymy.

A tymczasem dorzucam wam, moim czytelnikom mały prezent! A co? Tapetę na komputer!

Tapeta wygląda o tak:

A pobrać ją możecie —> TUTAJ <—-

 

Instagram – Reklama za którą mi nie płacą

  Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

Każda gazeta powinna mieć reklamy. Najlepiej na każdej stronie i pomiędzy stronami takie większe wyglądające jak plakaty.

Dziś jestem bardzo leniwa, ale dopiero niedawno wróciłam z zoo. Wystarczy, że napiszę ten post i już będzie to cud. 😉

Instagram – reklama

Zatem luźna reklama jednego z najpopularniejszych social media, czyli Instagrama.

Dlaczego kocham Instagrama?

  1. Uwielbiam oglądać piękne zdjęcia! A na Instagramie znajdziemy mnóstwo pięknych zdjęć.
  2. Lubię robić zdjęcia i je tam wstawiać! Bo jest mnóstwo świetnych ludzi i na Instagramie zdecydowanie częściej ludzie dają serduszka.
  3. Mnóstwo inspiracji! – Czegokolwiek byśmy nie potrzebowali! I bardzo łatwo wszystko znaleźć, bo wystarczy wpisać odpowiedni hasztag i już – mamy milion inspiracji i milion pomysłów. Np. Zaczynasz prowadzić bullet jornual i kompletnie nie wiesz jak co ma wyglądać… Wystarczy wpisać i oglądać zdjęcia na instagramie i już wiecie, co rozrysowywać, rozpisywać etc.

Ale nie jest tak, że Instagram nie ma wad! Ma jedną zasadniczą wadę…

Pochłania czas!

Możemy wejść na Instagrama na pięć minut i zauważyć, że spędziliśmy tam parę godzin, więc należy uważać.

 

Reklama za którą mi nie płacą (Czytnik inkbook z Legimi)

  Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

Czytnik e-booków z Legimi

Dziś czas na reklamę, ale żeby było zabawniej to za tę reklamę nikt mi nie zapłacił…Serio! Mogę przysiąc. Chciałabym za nią otrzymać pieniądze, albo chociaż jakieś gratisy, ale nie, nic. Statystyki na moim blogu są tak powalające, że nikt nie zechciał by nawet, abym coś zareklamowała. Ale nie ważne. Koniec użalania się nad sobą. Teraz czas na omówienie wad i zalet czytnika e-booków z Legimi, który był za złotówkę w abonamencie na 2 lata, tylko że było to jakiś rok temu. Spojrzałam na stronę Legimi i aktualnie są tam inne czytniki…

Ale nie ważne. Nie o tym chciałam.

Legimi to abonament na ebooki i im więcej płacimy tym więcej książek możemy pobrać na wirtualną półkę, a także korzystać z tego abonamentu na coraz większej liczbie urządzeń. Przy umowie na rok z abonamentem 32,99 zł/msc możemy czytać i pobierać książki bez limitu oraz czytać na 4 urządzeniach. Przy abonamencie za 39,99 zł/msc dostajemy dodatkowo dostęp do audiobooków.

Czy warto? Ile można czytać na czytniku? Ale to nie to, co papierowa książka!

Warto.

Zamknij oczy. Albo nie, bo nie będziesz mógł czytać… W każdym razie wyobraź sobie, że jesteś w ogromnej bibliotece i możesz wybrać prawie każdą książkę jaką tylko zechcesz, ale nie musisz jej oddawać po miesiącu. W dodatku nie waży dużo i możesz zabrać wszystkie książki w podróż, nie inwestując w ciężarówkę.

 

Ile można czytać? Dopóki nie wyładuje się bateria, albo nie znudzi nam się czytanie, albo póki nie przeczytamy wszystkich książek, które można pobrać…

Ostatni przykład wydaje mi się nie możliwy, a na pierwszy jest rada taka: podłączyć ładowarkę i czytać dalej.

Czytnik to nie to samo co papierowa książka?

Wiadomo, że nie. Nie pachnie papierem. Ale to chyba jedna z niewielu wad. W dodatku podejrzewam, że wkrótce wymyślą czytniki pachnące książkami. Może nawet będzie można sobie wybrać, czy wolimy zapach starych książek, czy nowych? Za to czytnik ma sporo zalet, których książka nie ma. Łatwiej zabrać go ze sobą, niektóre mają podświetlenie i można bez problemu używać ich w nocy, zrobi kawę, posprząta…

Z dwoma ostatnimi żartowałam. Za to słyszałam opinię, że papierowe książki się niewygodnie trzyma, bo są ciężkie…

Aż tak bardzo bym nie odpływała, bo lubię papierowe książki, ale na czytniku mi się czyta dużo szybciej. Nie sprawdzałam dokładnie jak szybko, ale zazwyczaj wydaje mi się, że książki, których czytanie zajęło by mi około 5-6 godzin jestem w stanie przeczytać w 3 godziny.

Ile trzyma bateria w czytniku?

To mnie zawsze zastanawia. Wydaje mi się, że to zależy ile czasu się ładuje, ile się czyta i z jakim podświetleniem. Myślę, że jeśli byśmy czytali 24 godziny to mogłoby wyjść, że starcza na jeden dzień, ale tak normalnie to ładowanie raz na tydzień, czasem na dwa wystarczy.

 

Bardzo lubię czytnik i samo Legimi. Czasem denerwuje mnie tylko, że dodają nowości po tygodniu, dwóch od premiery, albo że nie mają książek wszystkich wydawnictw. Jednak większość tego co chcę, to znajduję.

 

 

5 ciekawostek o polskich pisarzach

  Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

5 ciekawostek o polskich pisarzach! Ta strona Gazeto-bloga przedstawi wam anegdotki i interesujące informacje z życia 5 różnych  polskich pisarzy/pisarek.

Klikając w nazwisko każdego z pisarzy przekieruje was do strony, na której znalazłam tą informacje (żebyście nie myśleli, że to sobie wymyśliłam).

Witold Gombrowicz

  •  Ulubiony polski pisarz Gombrowicza to Henryk Sienkiewicz. Podobno miał nawet jego portret. Literat cenił go ponieważ Sienkiewicz był ogromnym patriotą.
  •  „Ferdydurke” Gombrowicz pisał z pokojówką o imieniu Aniela. Kobieta, właściwie, pomagała mu ją dokończyć. To właśnie jej słowa pisarz sparafrazował: „Koniec i bomba, a kto czytał ten trąba”.

 Zygmunt Miłoszewski

  • Zaczął żyć z pisania dopiero po dziesięciu latach. Wpływ miały na to sukces „Bezcennego” i to, że książki Miłoszewskiego zaczęto wydawać za granicą.
  •  Pisarz nie przeczytał żadnej swojej książki po jej wydaniu.
  • Książki: BezcennyUwikłanie/Ziarno prawdy/Gniew,

  Julian Tuwim

  •  Poeta cierpiał na agorafobię, czyli lęk przed przebywaniem na otwartej przestrzeni. Strach był tak duży, że Tuwim jeśli musiał gdzieś dotrzeć, to przeważnie przemieszczał się taksówką pod same drzwi budynku.
  •  Tuwim miał znamię na lewym policzku. Kompleksy z tego powodu sprawiały, że pozwalał robić zdjęcia wyłącznie prawego profilu.

Wisława Szymborska

Wisława Szymborska po odebraniu Nobla najpierw ukłoniła się publiczności, bo stwierdziła, że król może poczekać.

Wisława Szymborska po raz pierwszy stała się właścicielką telefonu komórkowego. Zadzwonił do niej jej sekretarz, Michał Rusinek.
– Dzień dobry, pani Wisławo.
– Skąd pan wie, że to ja ?
– Przecież widzę.
– Ojej, a ja jeszcze się nie ubrałam

Małgorzata Musierowicz 

Małgorzata Musierowicz udała się kiedyś na spotkanie autorskie pewna, że jest to spotkanie z nastolatkami. Okazało się, że czeka na nią mnóstwo maluchów w wieku przedszkolnym z mnóstwem pytań „Jaka jest pani ulubiona zupa?” „Czy mąż panią bije?” A na zakończenie wstał chłopczyk w solennym garniturze i zapytał „Proszę pani, dlaczego pani pisze książki a nie pracuje jak normalna kobieta?” (opowiedziane na spotkaniu autorskim z nastolatkami:)

Filmy – Co obejrzeć na Netflix i Youtube.

Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

 

Filmy – Co obejrzeć na Netflix i Youtube ?

Na tej stronie Gazeto-bloga polecę wam jeden film, jeden serial i jeden kanał na youtubie.

Zacznijmy od filmu, który warto obejrzeć na Netflixie. Generalnie Netflix jest świetny do oglądania seriali, bo jest tam ich pełno i znajdziemy tam praktycznie każdy popularny serial, ale co z filmami? Niby jakieś są, ale nie zbyt dużo i nie ma mnóstwo ciekawych produkcji. Ale czasem można się zaskoczyć. Ja się zaskoczyłam tym, że pojawiła się adaptacja książki „7 razy dziś”. W wersji filmowej nazywa się „Zanim odejdę”. Książka nie była wciągająca i przeczytałam ją do połowy i zostawiłam, bo była nudna. Film zdecydowanie wygrywa z książką. Akcja toczy się jakoś szybciej i końcówka była zaskakująca.

 

A co z serialem? No to wreszcie będę mogła poopowiadać trochę o moim ulubionym ostatnio serialu, który oglądam jakiś 7 raz i wiem, że 2 sezon jest mój ulubiony, a nawet wiem, które odcinki uwielbiam. Serial z gatunku, który ostatnio dowiedziałam się, że nazywa się to „animacją dla dorosłych”. A no tak, zapomniałam powiedzieć co to za serial! „Bojack Horseman”. W pierwszym odcinku dowiadujemy się o Bojacku tyle, że nie jest już najmłodszy, ma duży dom w Los Angeles, gdzie mieszka razem z Toddem, który śpi na kanapie w salonie. Bojack grał w sit comie kilkanaście lat wcześniej, a teraz ma zadanie napisać autobiografię…

 

I czas na kanał na Youtubie! A tym kanałem jest kanał, który mówi o psychologii, o motywacji, o życiu. Jest szczery w tym co robi i to widać. Nagrywa dość rzadko, ale każdy filmik jest pełen wartości. A no i jest to mój ulubiony kanał na Youtube —> Michał Sikorski

 

A Ty oglądałeś/oglądałaś coś z tego? A może chcesz mi polecić coś, co powinnam obejrzeć?

Książkowe polecanki

Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

A teraz czas na…

Książkowe polecanki!

Od początku wakacji przeczytałam 8 całych książek. I kilka innych zaczęłam, ale nie skończyłam.

Ale tutaj powiem tylko o dwóch ciekawszych i jednej niekoniecznie interesującej 😉

  1. „Wszystkie jasne miejsca”  – Przeczytałam ostatnio książkę „Młody bóg z pętlą na szyi” i po tej książce szukałam innych książek z bohaterami chorymi psychicznie. Zauważyłam, że w takich książkach dużo bardziej „widzi się” bohaterów, ich emocje etc. Ale we „Wszystkich jasnych miejscach” po za tym ukazaniem bohaterów mamy też przygodę i naprawdę ciekawą fabułę. 
  2. „Margo” – Słyszałam mnóstwo różnych opinii o tej książce i sądzę, że jej odbiór zależy od tego czego się spodziewamy. Ja się spodziewałam zwykłej (może ciut lepszej) młodzieżówki z pobocznym wątkiem kryminalnym. A książka okazała się thrillerem psychologicznym. Co mnie pozytywnie zaskoczyło, bo normalnie raczej bym nie sięgnęła po ten gatunek i nie dowiedziała się, że mi się tak spodoba! Autorka zdecydowanie potrafi wywoływać przerażenie i zaciekawienie. 
  3.  „Ponad wszystko” – Dwie dobre książki to sporo, więc powiem o książce niekoniecznie dobrej. „Ponad wszystko” nie jest złą książką. Czyta się ją szybko, nie jest źle napisana. Fabule właściwie też nie mam wiele do zarzucenia. Ma pewien urok. Jest słodka. Ale jest też bardzo płytka. Gdzieś na facebooku widziałam opinię, że przesłanie tej książki do kogoś nie trafia. Do mnie także nie trafia. Jest naiwne i głupie. Liczyłam, że skoro mamy nietypową sytuacje (główna bohaterka jest uczulona na świat – dosłownie) to będziemy mieć nietypową główną bohaterkę i nietypową fabułę. Tymczasem bohaterka jest bardziej naiwna niż 5-letnie dziecko, a fabuła sprawiła, że zaczęłam myśleć „chwila, chwila… czy ja czasem tego nie czytałam…” 

A ty przeczytałeś/aś coś ciekawego w ostatnim czasie? A może coś, czego czytanie kompletnie odradzasz?

„Nienawiść”- wywiad z księżniczką

„Nienawiść”

Dziś porozmawiamy z nieznaną księżniczką z dalekich krain, których nazw nie potrafimy wymówić. Księżniczka z jakiegoś powodu chciała wyskoczyć z okna swojego zamku.

-Dzień dobry księżniczko..y…jak masz na imię?

– Och, w mojej krainie nie używa się imion. Jestem po prostu księżniczką czwartą.

– Czwartą?

-Moja prababka była pierwszą księżniczką po wielkiej wojnie.

– Mówisz o 2 wojnie światowej?

– Oczywiście, że nie. Mówię o wielkiej wojnie międzyplanetarnej, ale wy ziemianie nigdy nie widzicie dalej niż czubek własnego nosa.

– Jesteś przybyszem z innej planety?

– Można tak powiedzieć. Przyszłam, by przekazać wam ważną wiadomość, ale nikt nie chciał mnie słuchać.

– Cóż to za wiadomość?

– Że niedługo wykończycie wszystkie planety. Nienawiść, która się u was szerzy sprawia, że moi obywatele dosłownie znikają. A kiedy wasza planeta do końca wypełni się nienawiścią to wy także znikniecie. Wykończycie siebie nawzajem. Ojciec zabije syna, syn brata itd. A ci co pozostaną będą tymi najgorszymi z najgorszych i utworzą anty planetę.

-Co znaczy, że pozostaną najgorsi z najgorszych?

-Psychopaci, mordercy etc.

– A co znaczy stwierdzenie „anty planeta”?

– To planeta, która nie istnieje dla galaktyki, bo jest tak przepełniona negatywnymi rzeczami, że galaktyka ją wypiera, aby jej obywatele nie mogli podbić galaktyki.

– Jak możemy zapobiec tej katastrofie?

-Musicie przestać się wszyscy nienawidzić. Nienawiść wyrządza szkody. Za to jeśli zaczniecie być dla siebie mili, dobrzy i pomagać sobie nawzajem to jesteście w stanie sprawić, że moi obywatele wrócą. Tylko, że każdy, kogo spotkałam powiedział mi, że jest to niemożliwe. Że ta wasza Ziemia nie potrafi nikomu bezinteresownie pomóc i że jeśli chcę, aby moi obywatele wrócili to muszę przekupić Ziemian. Załamało mnie to, ponieważ dobro przecież zawsze zostanie wynagrodzone. Jestem w stanie im wiele dać, ale nie jeśli ich dobroć będzie wynikać z chciwości.

-Chciałbym jeszcze z Tobą porozmawiać, ale niestety kończy nam się czas. Mam nadzieję, że każdy z nas wyciągnie z tego wywiadu lekcje na najbliższy czas. Bardzo chciałbym, żebyśmy uratowali wszystkie planety i ich obywateli. Dziękuję.

Sprawdź swój horoskop

Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

A teraz czas na nietypowy horoskop! Dlaczego nietypowy? Ponieważ zamiast powiedzieć wam, co będzie w przyszłości dam wam jedynie cytat. Od was zależy jego interpretacja! Być może to faktycznie wasza przyszłość? A może jedynie motto na najbliższe dni?

 

Lew (23.07-22.08)

„Boję się mieć nadzieję.                            

Bo można się tak strasznie

rozczarować.” ~Małgorzata Musierowicz

Panna (23.08-22.09)

„- A zatem nie masz jednej odpowiedzi na swoje pytania?
– Adso, gdybym miał, nauczałbym teologii w Paryżu.
– Czy w Paryżu mają na wszystko prawdziwą odpowiedź?
– Nigdy – rzekł Wilhelm – ale są bardzo pewni swoich błędów.
– A ty – zapytałem z dziecinną zuchwałością – nigdy nie popełniasz błędów?
– Często – odparł. – Lecz zamiast płodzić jeden tylko, wymyślam ich wiele, tak że nie jestem niewolnikiem żadnego.”~
Umberto Eco

Waga (23.09-22.10)

„W podróży bywa tak samo jak w życiu. Czasem wyruszasz w drogę, masz jasno wytyczony cel, a kiedy tam dotrzesz, okazuje się, że wcale nie wiedziałeś dokąd tak naprawdę zmierzasz.”~Beata Pawlikowska

Skorpion (23.10-21.11)

„Nie wiedział nawet, czy premier jest prawicowy, czy lewicowy. Na pewno był taki albo taki, bo jeśli czegoś życie nauczyło Allana, to że ludzie upierali się, by myśleć albo tak, albo tak.”~Jonas Jonasson

Strzelec (22.11-21.12)

„- Ja widzę tylko przypomnienie faktu, że nic nie trwa wiecznie, nawet wspaniałość.
– Niektóre rzeczy trwają
Spojrzała na niego.
– Naprawdę? Co na przykład.
– To, co jest ważne.”~
Mary E. Pearson

Koziorożec (22.12-19.01)

„Odparł, że był z człowiekiem przez całe życie… Wyjaśnił, że pojedyncze ślady powstały, ponieważ w najgorszych momentach Bóg nie szedł obok człowieka, lecz go niósł. – Pociągnęła nosem i dodała: – Nieważne, że nie jesteś religijny, Rune. Ta przypowieść nie jest tylko dla wierzących. Każdy z nas ma kogoś, kto niesie go w trudnych chwilach przez wydarzenia, od których nie sposób się uwolnić. Bez względu na to, czy chodzi o Boga, czy ukochaną osobę lub o Stwórcę i człowieka razem, kiedy czujemy, że nie możemy iść dalej, zawsze jest ktoś, kto nam pomaga… kto nas niesie.”~Tillie Cole

 

Wodnik (20.01-18.02)

„Wenecja pławi się w chwale sławy i nie zwraca większej uwagi na to, że tu czy tam coś popada w ruinę (…) Poczekaj do wieczora. Wtedy nie będziesz aż tak rozczarowana. Wenecja wymaga bardziej przytłumionego światła. Zadziwi cię przemiana.”~Elizabeth Kostova

Ryby (19.02-20.03)

„Ciesz się każda sekundą życia. Nie marnuj go. Nigdy nie wiadomo, kiedy to wszystko może zostać ci odebrane.”~Kirsty Moseley

Baran (21.03-20.04)

„Otaczały mnie gaje oliwne i winnice. Zbiory nie rozpoczęły się jeszcze; ciężkie owoce gięły gałązki, dotykając ziemi. Powietrze wypełniał zapach liści figowca. Naprzeciw mnie szła staruszka. Zatrzymała się. Uniosła kilka liści figowych przykrywających koszyk, który niosła, wyjęła dwie dojrzałe figi i podała mi je.
– Znamy się? – spytałem.
Spojrzała na mnie ze zdumieniem.
– Nie, chłopcze. Czy muszę cię znać, by coś ci podarować? Jesteś człowiekiem, tak? Skoro jesteś człowiekiem, tak jak ja, to chyba wystarczy.
Zaśmiała się dziewczęco i pokuśtykała dalej w kierunku Megalo Kastro.
Owoce, które dostałem, wprost ociekały miodem; były to chyba najsmaczniejsze figi, jakie kiedykolwiek jadłem. Słowa staruszki były dla mnie jeszcze bardziej odświeżające. Jesteś człowiekiem, ja też. I już!”~
Nikos Kazantzakis

 

Byk (21.04-21.05)

„Wcale się nie boję, że mnie podepczą. Podeptana trawa staje się ścieżką.”~Błaga Dimitrowa

Bliźnięta (22.05-21.06)

„Znasz to uczucie, kiedy przy kimś czujesz, że wszystko jest na swoim miejscu? Ja mam je tylko przy tobie.”~Gregory David Roberts

Rak (22.06-22.07)

„Prawdziwa miłość jest zawsze bardziej bolesna i bardziej satysfakcjonująca niż cokolwiek innego.”~Gregory David Roberts

Unicorn Frappuccino – kawa bez… kawy?!

 Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

 

Unicorn Frappuccino ze Starbucksa w USA robi furorę i jest bardzo popularne w social mediach. Niestety nie kupimy go w Polsce. ;C

Ale poszperałam w internecie i znalazłam przepis na tą słodziutką, różowo-niebieską kawę. <PRZEPIS>

Żeby zrobić Unicorn Frappuccino potrzebujemy więc:

  • ¾ szklanki mleka
  • pół szklanki lodu
  • 1-2 łyżki lodów waniliowych
  • pół łyżki syropu z mango
  • pół łyżki syropu z granatu
  • łyżka różowej oranżady w proszku
  • ¼ łyżeczki soku z cytryny
  • pół łyżeczki gorącej wody
  • pół łyżeczki niebieskiej oranżady w proszku
  • ¼ szklanki roztopionej białej czekolady
  • bita śmietana
  • różowa i niebieska posypka (np. lemoniada w proszku)

Byłam nim zaskoczona, bo nie ma tam kawy… Czy w tym prawdziwym Unicorn Frappucino też nie ma kawy? Z tego co wyczytałam, to jest to całkiem możliwe… :O

Ale za to nasz jednorożcowy napój zawiera mnóstwo cukru i jest naprawdę bardzo słodki! Na pewno zasmakuje wszystkim miłośnikom słodyczy! Jak dla mnie był troszkę za słodki, ale zawsze można dodać np. troszkę mniej czekolady. 😉

Po za tym taka „kawa” wygląda naprawdę zjawiskowo! Nic tylko robić zdjęcia!

 

 

 

Gazeto-blog wyd.1 okładka i spis treści

 

 Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

Czym jest Gazeto-blog?

Warto powiedzieć, skoro właśnie widzicie pierwszą stronę, pierwszego wydania, pierwszego gazeto-bloga na świecie.

Jest to połączenie tego, co znajdziecie w gazetach (horoskopów, krzyżówek, quizów etc.) z typowo blogowymi, krótkimi wpisami.

Gazeto-blog będzie publikowany regularnie co jakiś czas. Każde wydanie będzie upubliczniane tak, że codziennie przez 10 dni będę publikować jedną stronę.

Czyli jeśli dziś ujrzeliście okładkę i spis treści, to jutro będzie kolejna strona.

Na ostatniej stronie będzie zapowiedź kolejnego wydania wraz z datą jego publikacji.

Jeżeli wszystko pójdzie po mojej myśli to za jakiś czas będzie można pobrać wydania gazeto-bloga w całości w pdf-ach.

I jak już napisałam w ostrzeżeniu gazeto-blog nie jest na poważnie. Jest stworzony troszkę dla rozrywki, trochę w celach humorystycznych etc.

Każde wydanie może zawierać różne treści, które mogą być mocno ironiczne. Przecież nie wszystko musi być na poważnie, prawda?

Spis treści stron razem z datą publikacji:

2. Kawa bez…kawy? – Unicorn Frappucino 28.07

3. Horoskopy- czy cytat jest w stanie wywróżyć twoją przyszłość?  29.07

4. Nieznana księżniczka skacze z okna 30.07

5. Książkowe polecanki 31.07

6. Co obejrzeć na netfilx i youtube 1.08

7. 5 ciekawostek o polskich pisarzach 2.08

8. Reklama za którą mi nie płaca 1 3.08 (Czytnik inkbook z Legimi)

9. Reklama za którą mi nie płacą 2 4.08

10. Zapowiedź następnego numeru 5.08

Bookhatonowy TBR

Od poniedziałku przez cały tydzień trwa Bookhatoonowe wyzwanie w ramach którego trzeba przeczytać książki do konkretnych wyzwań.

 

Jakie książki dopasowałam?

Książka, w której ważną rolę odgrywają zwierzęta – „Pamiętnik z mrówkoszczelnej kasety” (540 stron) 

Dlaczego ta książka? Bo ma mrówki w tytule! Nie wiem nawet, czy występują tam jakiekolwiek zwierzęta, ale przecież wyzwania można interpretować dowolnie. 😉

Książka o przyszłości – „7 razy dziś” (380 stron) 

Właściwie to nie jest książka o przyszłości, a o jej braku. Nawet bym nie pomyślała o tym, żeby wziąć ją pod uwagę do tego wyzwania, ale obejrzałam filmik Crimelpoint, która wybrała tą książkę, więc pomyślałam, że skoro mam ją  od dawna na półce, a niedługo wychodzi film na jej podstawie to warto by w końcu ją przeczytać

Zła książka – „Księżyc w nowiu” (478 stron) 

O tym, że Zmierzch jest „złą książką” mówią wszyscy. Ja tam bardzo lubię filmy i pierwszą część, ale nigdy nie przeczytałam drugiej, trzeciej i czwartej!

Biografia – „Khalidov” (212 stron) 

Oglądałam jak był u Kuby Wojewódzkiego, pobrałam biografię na czytnik i wciąż jej nie przeczytałam, zatem czas po nadrabiać zaległości.

Książka, która porusza temat tabu – „Wszystkie jasne miejsca” (402 stron) 

Z tego co pamiętam z filmików booktuberów to jest to o chorobie psychicznej i właściwie tyle wiem o tej książce …

Książka zekranizowana w 2016 lub 2017 roku – „Ponad Wszystko” (224 stron) 

Niedawno wyszedł film, a chciałabym najpierw przeczytać książkę 😉

Przeczytaj co najmniej 1500 stron – Łącznie ze wszystkich książek wychodzi 2236 stron! ;D

Wyczekujcie także recenzji wyżej wymienionych książek!

 

 

 

 

Leczenie depresji smutnymi książkami jest jak leczenie raka płuc kolejną paczką fajek, czyli dlaczego „inni mają gorzej” nie jest żadnym pocieszeniem.

Nie każdy cieszy się z tego, że inni mają gorzej. Gdy czuję się smutna, zdołowana itp. To nie chcę, żeby cały świat czuł się tak razem ze mną. Prawdę mówiąc byłabym w stanie wziąć cierpienie innych na siebie, gdyby tak się dało. Jak słyszę, że ktoś cierpi to jest mi dużo gorzej, bo chciałabym żyć w idealnym świecie, w którym wszyscy byliby szczęśliwi. Zatem, gdy ktoś mi mówi, że inni mają gorzej to zamiast się cieszyć łapię jeszcze mocniejszego doła.

A coraz częściej odnoszę wrażenie, że takie teksty stają się już bardziej popularne niż to słynne „będzie dobrze”. Tylko że będzie dobrze nie jest aż tak złe, bo jest zazwyczaj mówione w dobrej intencji. Czujemy, że ktoś z kim rozmawiamy stara się nam dać nadzieje na lepsze „potem” nawet jeśli aktualnie jest źle. A w tekstach w stylu „inni mają gorzej” jest odczuwalna pogarda dla naszego samopoczucia, dla naszych problemów. Jakby ktoś chciał nam powiedzieć, że nie mamy prawa czuć się źle, bo przecież czy czegoś nam brakuje?

Tylko, że oni nigdy nie wiedzą, jak się tak naprawdę czujemy w środku. Jaką mamy plątaninę myśli w głowie, jak wiele niepożądanych myśli, które mówią to, czego wcale nie chcemy słyszeć. Oni nie mają pojęcia, że nawet jak ktoś się uśmiecha to w środku może toczyć ciągłą walkę ze sobą.

Prawda jest taka, że komuś, kto się naprawdę źle czuje i u kogo złe myśli zaczynają wygrywać z tymi pozytywnymi nie pomoże żaden slogan. Żaden pozytywny cytat, żadne gadanie nawet jeśli byłoby skierowane osobiście. W takich momentach wszystkie mądre teksty, które próbujecie wbić do głowy zostają zapomniane i liczy się tylko smutek. Tylko te myśli, które mówią, że jest się nikim. Tylko to, co negatywne. I wchodzimy na nieskończoną pętlę smutku, która go pogłębia i pogłębia do czasu aż w końcu zacznie być „normalnie”.