Dlaczego twoje dziecko nie lubi chodzić do szkoły?

Jako uczennica 1 klasy liceum (jeszcze przez 3 tygodnie) mam dość długi „staż” w edukacji szkolnej i jestem w stanie właśnie w tym momencie wytłumaczyć wszystkim rodzicom dlaczego dla ich dzieci szkoła to zazwyczaj piekło, a nawet jeśli nie piekło to najzwyczajniej w świecie nuda.

Po pierwsze jedyne co w szkole się rozwija to papier toaletowy… o ile jest! 

To tak dla luźniejszego wstępu, ale tak naprawdę ciężko jest się w szkole czegokolwiek nauczyć. Większość czasu pochłaniają sprawdziany i lekcje, które trzeba zrealizować w kilka minut i i tak nie wiadomo do końca o co chodzi. Generalnie tak – nawet jeśli jakiś temat zacznie kogoś interesować to i tak jest zrealizowany tak pobieżnie, że dosłownie nie da się nic nauczyć nie ucząc się w domu, nie czytając miliona książek. Za to najnudniejszych rzeczy trzeba się uczyć milion razy. Dlaczego osiemdziesiąty raz mam czytać treny Kochanowskiego skoro znam je już na pamięć? Może wolałabym np. poczytać wybitnych wschodnich poetów i zobaczyć jak różni się ich poezja od naszej? Dlaczego znów mam czytać Szekspira, skoro jest tyle wybitnych autorów, których nie znam? I do każdego przedmiotu można by tak wyliczać. Ja skupiłam się na polskim bo to jest moja jakiegoś rodzaju „pasja”. Aczkolwiek wiele jest takich przedmiotów. Dopiero po skończeniu chemii dowiedziałam się, że przydałoby mi się więcej wiedzieć, bo zainteresowałam się naturalnymi kosmetykami i środkami czystości, a także ziołolecznictwem i dobrze by było wiedzieć co można ze sobą łączyć, a co nie, żeby nie zrobić jakiś wybuchów, albo trucizn. Ale nie wiem i sama muszę się nauczyć.

Kolejna sprawa to nauczyciele

Nie oszukujmy się… Nauczyciele są mega różni. Jak są tacy, których w jakimś sensie lubimy to i do szkoły się jakoś przyjemniej chodzi i nawet łatwiej się nauczyć czegoś… Ale niestety nie wszyscy nauczyciele są tak zaangażowani w swoją pracę i zadowoleni z niej, żeby zarażać pasją młodych ludzi. Większość nauczycieli jest podobnie zafascynowana swoją pracą jak uczniowie ich słuchający. Generalnie często działa to tak, że odbębnia się godziny, żeby coś się działo i móc zrobić sprawdzian. Czasami aż się można zastanawiać, czy ci ludzie chcieli uczyć, czy może nic innego im nie wyszło! Ale to nie tak, że wszyscy nauczyciele są źli. Jest część dobrych nauczycieli, ale jest sporo nauczycieli, którzy najzwyczajniej w świecie są nudni, albo niemili.

Szkoła nie tylko nie uczy rzeczy przydatnych, ale w ich miejsce wstawia nieprzydatne

Nie oszukując się… Ile rzeczy będzie pamiętać się ze szkoły? Od pewnego poziomu szkoła staje się jakimś absurdem. Oczywiście nie od początku, bo wiadomo, że czytać, pisać i liczyć przydaje się umieć, a nawet żeby poradzić sobie w jakimś stopniu jest to obowiązek, ale żyjemy w 21 wieku, więc nic więcej nie musimy wiedzieć, bo jak czytamy i piszemy to możemy wiedzieć prawie wszystko wklepując nurtujące nas pytania do Wikipedii. Co więcej… Szkoła uczy wkuwania na pamięć – co nie ma oczywiście sensu bo ile z tych rzeczy będziemy pamiętać za 20 lat? I po co? Tak naprawdę znalazłam dwa powody, żeby się tego uczyć – by wygrać w milionerach lub rozwiązywać trudne krzyżówki. Nie będę przecież nigdy w życiu jak już zdam maturę liczyć funkcji kwadratowej. Nie będę nigdy zastanawiać się nad działaniem fal radiowych – są i tyle. Czy czegokolwiek w tym stylu.

 Oceniajcie nas, by nas zniszczyć

Ech, niestety, ale te numerki które wpisują nam do dziennika niszczą nam wszystko. Sprawiają, że czujemy się głupsi i mamy niskie poczucie wartości. Nawet jeżeli to nie prawda. Ktoś może całe życie dostawać szóstki, ale jak raz dostanie jedynkę to zaczyna się burzyć obraz tego, że jest mądrą osobą. Każdy ten numerek ma na nas jakiś wpływ. Oczywiście im starsi jesteśmy tym mniej nas to obchodzi, ale gdy zaczyna się oceniać dzieci w 4 klasie to przecież ciężko zrozumieć, że to że ma się nie najlepsze oceny nie wynika z tego, że jest się głupim. Ciężko zrozumieć, że nie można być dobrym ze wszystkiego i ma się lepsze i słabsze strony. Zdecydowanie nie są to łatwe sprawy. Szczególnie gdy rodzice również zmuszają niejako do walczenia o jak najlepsze cyferki w dzienniku, które później i tak zaczną niewiele znaczyć… Ale są  i bardzo zniechęcają do robienia czegokolwiek „innego” czy kreatywnego. Uczą dobrze wkuwać i zapamiętywać schematy, a także tego że bardziej opłacalne niż myślenie jest oszustwo. Ściąganie jest prostsze, jak ktoś zrobi za nas pracę jest super itp.

Tak na koniec…

Myślę, że to nie jedyne powody dla których szkoła bywa okropnym miejscem, ale to chyba takie najważniejsze. Właściwie dałabym radę napisać jeszcze dwa razy tyle, ale może zostawię to na inny wpis 😉

Dodaj do zakładek Link.