Historia złych uczynków

Zanim przejdę do recenzji to powiem wam, że spełniło się jedno z moich marzeń! Dostałam książkę przed jej wydaniem żebym mogła ją zrecenzować! (Oczywiście jak to ja, nie zdążyłam napisać przedpremierowej recenzji, ale nikt mi na szczęście noża do gardła nie przykładał! ;D) Ale teraz w końcu ją przeczytałam i wiecie co?

Niestety troszkę się przeliczyłam. W sensie nie jest to zła książka, co to to na pewno nie, ale brakuje w niej czegoś…

Przede wszystkim mamy dwie różne historie które się przeplatają i każda książka, która decyduje się na taki zabieg zawiera zawsze ten sam problem – do połowy książki nie orientujemy się o co chodzi! Jest to denerwujące, bo nagle zmieniają się imiona postaci, sceneria itp.

W dodatku dopiero w połowie zorientowałam się, że czas historii obu książek jest zupełnie inny i troszkę byłam tym zszokowana, bo na początku wydawało mi się, że wszystko dzieje się w jednym czasie…

Ale może tylko ja jestem taka nieogarnięta… Ech…

Innych spraw ciężko się przyczepić – bohaterowie są bardzo dobrze napisani, historia toczy się w miarę płynnie i jest w stanie nas zaskoczyć.

Chociaż z tym płynięciem historii można się kłócić, ponieważ pewne momenty są zbyt przeciągnięte i wydaje się, że nie do końca czyta się to tak „na luzie”

 

 

I mimo tych wszystkich wad ta książka ma w sobie coś magicznego, co sprawia, że wręcz musicie ją przeczytać! Wiem, może się wydawać, że troszkę przeczę samej sobie w tym poście, bo cały post jest o wadach a nagle mówię, że koniecznie trzeba przeczytać ale takie mam mieszane odczucia co do tej historii… Znaczy się nie była ona taka, że jestem nią zachwycona tak totalnie mega, ale miała w sobie takie elementy, że uważam że trzeba ją przeczytać. Jest w jakiś sposób nietypowa i styl pisania autorki bardzo przypadł mi do gustu!

Mam wrażenie, że strasznie nie spójny jest ten wpis, więc na koniec, żeby było jaśniej troszkę

jeśli miałabym ocenić te książkę w skali 1-10 dałabym słabą 8.