Książki i minimalizm – czy to może się łączyć?

Czy ktoś, kto kocha książki może być minimalistą? 

Książki i minimalizm – czy to w jakikolwiek sposób może się łączyć? Przecież, jeśli się czyta to się książki kupuje i ma się ich pełne półki. Zresztą co to za pokój bez książek?! Każdy mądry człowiek musi mieć jakieś książki na półce. Co z tego, że często nie jest to literatura wysokich lotów i nawet nam samym się nie podobała – przecież jest dowód, że czytamy. Jest się czym pochwalić. Po za tym co niby zrobić z tymi wszystkimi książkami do których nikt nigdy nie zajrzy – słowników, albumów, atlasów… wyrzucić? Jaki bezduszny człowiek mógłby wyrzucić książki!!!

Jeśli któraś z tych myśli należy do was to proszę zaparzyć meliskę, żebyście nie dostali zbyt wielkiego szoku i czytać dalej. 

Zanim dowiedziałam się w ogóle czegoś więcej o minimaliźmie to książki były dla mnie jak dzieci. Chciałam się wszystkimi zająć, zaopiekować. Myślałam, że im więcej będę mieć książek, tym więcej uda mi się ich przeczytać. Chociaż posiadałam nieograniczony dostęp do książek na Legimi to i tak za każdym razem, gdy tylko mijałam Empik znajdywałam pozycję, którą wręcz musiałam mieć.

Miałam w pokoju duży regał prawie że do sufitu zapełniony książkami i dwa mniejsze. Książki układałam tak, żeby tylko się mieściły i sądziłam, że super mieć dużo książek.

Aż w końcu przeczytałam e-booka „Minimalizm daje radość”. I uświadomiłam sobie, że przede wszystkim książki zajmują mi za dużo miejsca. Potem starałam się je policzyć i powycierać z kurzu – co sprawiło, że dowiedziałam się, że większość tych książek trzymam zupełnie nie potrzebnie. Także, że nawet jeśli miałabym je traktować jak dzieci to 90% z nich jest porzucona i nigdy nie znajdę czasu by się nimi zająć. I kolejna sprawa, że trzymając te wszystkie książki staram się pokazać nawet samej sobie, że jestem mądra. Niestety oznaczało to, że tak naprawdę nie mam poczucia, że jestem mądra.

I zrozumiałam. Nic dobrego nie ma w posiadaniu książek, jeśli nie służą one do czytania. Przecież po to zostały stworzone. Książki to nie dzieci. To rzeczy. Ale jak to rzeczy lubią być używane, więc powinno się trzymać tylko dwa rodzaje książek:

  • przeczytam w ciągu roku
  • i te, do których regularnie się wraca

Miłość do książek to nie powinna być miłość do przedmiotów, a do czytania i treści, która jest w nich zawarta.