Wtorek z wierszem – „Mleko i miód”… więcej ochów i achów?

Mleko i Miód to książka od pewnego czasu bardzo popularna w dwóch miejscach. Na booktubie- wszyscy ją recenzują, zachwycają się, mówią jaka autorka jest genialna itd. Z tego co wiem na zagranicznym również książka nie obeszła się bez echa.

Ale po za booktubem, na którym popularność zyskuje większość nowości a tylko niektóre zostają „na dłużej” książka podbiła także Tumblr, gdzie ostatnio na prawie każdym zdjęciu pojawiają się te uważane za najtrafniejsze wiersze.

Uważam, że w tym serwisie książka znalazła się nie bez powodu. Użytkownicy uwielbiają taka formę poezji jaką zastosowała autorka.

Taką, czyli jaką? Maksimum przekazu w minimum treści.

Poezja Rupi Kaur nie jest poezją w standardowym tego słowa znaczeniu… Ale przecież cóż oznacza „poezja”?

Autorka nie postawiła na zawiłość słów, czy chociażby środków stylistycznych. Przekazuje nam wprost swoje myśli, z którymi możemy się utożsamiać, albo nie.

Jeśli się utożsamiamy to moglibyśmy postawić ją na podium najznakomitszych poetów wraz z takimi osobami jak Mickiewicz, czy Herbert. Natomiast, jeśli nie umiem wczuć się w to, co czuła autorka to nie nazwiemy tego „poezją”, prawdopodobnie większą mądrość zawierają wróżby z chińskich ciasteczek, bądź napisy w różnych miejscach na ulicy.

Większość wierszy Rupi Kaur składa się z 2-3 zdań, w których autorka nie stara się używać zawiłych metafor, trudnych słów itp. Większość podaje nam na tacy. Dlatego czytanie książki przypomina bardziej szczerą rozmowę z przyjaciółką, nie ma między nią a czytelnikiem (a właściwie czytelniczką, bo nie ulega wątpliwości, że książka jest skierowana do kobiet) jakiegokolwiek dystansu.

Więcej chyba nie mam nic do powiedzenia na temat tej książki. Część wierszy pokochałam, część nie, a o książce tyle opinii słyszałam, że nie sądzę, żebym miała cokolwiek do dodania. ;P

 

 

 

Dodaj komentarz