Jak pisać list?

Jak pisać list?

Od pewnego czasu piszę listy, ponieważ zapisałam się do akcji pisania listów na którejś z Facebookowych grup. Jeśli ktoś z was chciałby zacząć pisać z kimś listy, to polecam tę grupę -> grupa

Zacznijmy od tego jak się powinno zacząć list:

Data i miejsce – w prawym górnym rogu!

I na początku zwrot grzecznościowy: „Droga (imię)”

Co dalej?

Musimy przemyśleć, o czym chcemy poinformować odbiorcę naszego listu. Starać się pisać tak, by ktoś, kto czyta to, co piszemy nas zrozumiał.

Jeśli podejmujemy wątek to piszemy kilka zdań i zmieniając wątek może warto zrobić akapit?

Kiedy już kończymy list to się podpisujemy. Można też napisać „Pozdrawiam” albo „Do zobaczenia”.

Jeśli zapomnieliśmy o czymś i chcemy to dopisać to używamy zwrotu P.S (post scriptum) i piszemy zapomniane informacje.

 

Recenzja – „Ponad wszystko”

„Ponad wszystko” było popularne rok temu, bo książka była na booktubie chwalona i przedstawiana jako letnia młodzieżówka, która pasuje do lata i tego klimatu. W tym roku w czerwcu (chyba) w kinach pojawił się film, więc stwierdziłam, że czas przeczytać książkę. Nie porównam jej do filmu, bo filmu jeszcze nie obejrzałam, ale już mnie do tego za bardzo nie ciągnie. Dlaczego?

Fabuła

Książka była reklamowana jako coś, co ma bardzo nietypową fabułę, bo jest o dziewczynie, która jest uczulona dosłownie na wszystko! Wydaje się, że będzie to coś innego niż zazwyczaj pojawia się w książkach młodzieżowych…Może być to ciekawe i innowacyjne dla kogoś, kto czyta pierwszą książkę młodzieżową, ale tak naprawdę reszta fabuły jest dość wtórna, a tytuł zdradza nam przesłanie tej książki, które też nie bardzo do mnie trafia.

Sposób w jaki jest opowiedziana książka

Jest bardzo lekki. Za lekki. Nadaje się na bajkę dla dzieci, a nie powieść młodzieżową. Język jest za prosty… Dialogi są sztucznie napisane. Problemy są wymyślane na siłę. Autorka serwuje nam co najmniej kilka totalnych zapchaj dziur, żeby książka była dłuższa… A i tak jest krótka, ponieważ ma zaledwie 200 stron.

Bohaterzy 

Jako, że Madeline (główna bohaterka) nie może wychodzić z domu, to mamy naprawdę mało bohaterów. Każdy z nich jest naprawdę sztuczny… Może po za pielęgniarką, która zajmuje się Madeline. Sama Madeline jest po prostu uczulona na wszystko i lubi czytać – to jest wszystko o niej. Olly, którego widzi przez okno i pisze z nim w necie ma wrednego tatę. Matka Madeline – chce chronić Madeline i się nią opiekować. I tyle praktycznie wiemy o bohaterach. Brakuje tutaj naszego jakiegoś przywiązania do nich, czy też tego, byśmy ich polubili, bo prawie nic o nich nie wiemy.

Ogólnie 

Książkę czyta się szybko. I chcemy wiedzieć jak się skończy ta historyjka, ale prawdę mówiąc nie warto zaczynać czytania jej. Jest krótka, więc przeczytanie jej zajmie nam pewnie godzinkę albo dwie, ale lepiej w tym czasie obejrzeć jakiś dobry film, albo zrobić coś pożytecznego. Ewentualnie zacząć czytać coś, co wzbudzi w nas jakieś emocje, co będzie miało jakieś sensowne przesłanie i co będzie się miło czytać.

Ocena: 2/10 

Mój wiersz – Maraton życia

Przedstawiam wam:  Mój wiersz – Maraton życia 😉 

Wierszujemy słowa na kartkach

Bo nie potrafimy pozbyć się emocji

Każdy fragment naszego ciała chce coś przekazać

Nasze palce stukają w klawisze, żeby nic nie umknęło przyszłości

Wstajemy i zakładamy maski, bo przestajemy wierzyć w prawdę.

Prawda zabiera nam siłę

Sprawia, że jesteśmy tylko sobą

A my chcemy więcej.

Wskazówki zegara biegają za nami jak szalone.

„Poczekaj! Dziś zapomniałam moich różowych okularów!”

I biegamy, bo wszyscy biegną.

Żyjąc dajemy gaz do dechy,

ale jednocześnie umieramy

w zwolnionym tempie.

 

Wróciłam!

Hejka! Nie było mnie tu jakiś czas… bo musiałam przemyśleć, o czym chcę pisać, do kogo, w jaki sposób itd.

Ogółem chciałam dać sobie trochę czasu, żeby przemyśleć wszystko co związane z blogowaniem.

I co teraz?

Myślę, że będę pisać o tym co lubię…

więc czemu nie miałabym pisać o pisaniu!

Znalazłam kilka blogów na temat pisania, więc jest jakaś konkurencja

Ale właściwie nie znalazłam zbyt wielu tekstów, które chciałabym napisać…

O poezji np.

Dlaczego nikt nie pisze o poezji?

Albo ogólnie o tym jak pisać…

I wszystko krótko i na temat….

Zatem – do poczytania następnym razem.

 

Maratony czytelnicze w sierpniu – Kluchaton i 7 read up

Kluchaton to maraton czytelniczy organizowany przez Lilacwix i Marię z Kukurydzy. Trwa od 14 do 20 sierpnia. Minimalnie trzeba przeczytać 1200 stron i spełnić co najmniej pięć z piętnastu wyzwań.

Postanowiłam, że do każdego z wyzwań dopasuję sobie po 5 książek. Czy dam radę je przeczytać? Zobaczymy!

Oto lista wyzwań:

Alex Fierro – książka z zieloną lub różową okładką „19 razy Katherine”
Inej Ghafa – książka, której przeczytanie jest dla ciebie wyzwaniem „Parabellum 3” (zostało mi jakieś 100 stron i nie mogę przeczytać już rok ;c)
Syriusz Black – książka, która jest źle oceniana
Richard Gansey – książka z motywem władcy
Thalia Grace – książka autora, do którego pałasz nieśmiertelną miłością „19 razy Katherine”
Dorian Gray – książka napisana pięknym językiem lub klasyk „Cień wiatru” albo „Wielki Gatsby”
Vin – książka z silną kobiecą postacią
Willem – przeczytaj książkę wspólnie z przyjacielem/znajomym
Raoden – książka, którą polecili ci znajomi
William Herondale – książka z piękną, lecz tragiczną historią
Jem Carstairs – książka z motywem muzycznym
Neferet – książka z bohaterem tak złym, jak sama ciemność
Luna Lovegood – książka dziwna, ekscentryczna
Gabriel Boutin – książka z bohaterem lgbt „Gej w wielkim mieście”
Celaena Sardothien – książka z dużą ilością akcji „Paranoja”

 

Za to 7 read up jest organizowany przez Wybredną Marudę w dniach 21-27 sierpnia.

A dopasowanie książki do wyzwań jest naprawdę trudne, bo wyzwania to… przypadkowe hasła wylosowane ze słownika!

1. Zawisnąć

2. Gdziekolwiek – „Nigdziebądź”

3. Paraliżować – „Misery” Stephen King

4. Klasyczny – „Misery” S. King

5. Sprawa – Coś o Sherlocku Holmsie

6. Powstawać –

7. Ważniak – Coś o Sherlocku Holmsie

8. Neurologia

9. Wygotowywać

10. Niewyżyty

 

Marzenia

Marzenia

Marzenia są ważne. Każdy z nas o czymś marzy. O dalekich podróżach w miejsca, które dla innych nie istnieją. O ogromnej willi nad morzem. O wakacjach last minute. O tym, by napisać książkę. O obejrzeniu meczu na Camp Nou. O wycieczce do Disneylandu. O mnóstwie rzeczy.

Marzenia mogą być małe i duże.

Możemy marzyć o tym, żeby kupić buty konkretnej marki,

albo żeby wyjechać w podróż dookoła świata.

Skąd wiedzieć jakie mamy marzenia? I czy je spełniamy?

No właśnie, bo przecież może spełniliśmy jakieś marzenia… Może już byliśmy w miejscach, które pragnęliśmy odwiedzić, a nawet nie mamy pojęcia, że to było nasze marzenie.

Spisać listę!

Istnieje mnóstwo sposobów. Możemy spisać marzenia na jakiś czas – taką listę 101 w 1001, która polega na tym, że przez ponad dwa lata realizujemy 101 marzeń. Albo spisać bucket list, czyli listę rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Zainspirowaną filmem „Choć goni nas czas” 😉

Pisanie książki

Pisanie

Zaczęłam jakiś czas temu pisać książkę. Jestem przy magicznej liczbie 20 stron (3 rozdziałów) i nie mam dość. Właściwie to ciągle bym pisała. Kocham bohaterów, kocham te przygody i nie mogę się doczekać „co będzie dalej”!

A w dodatku codziennie staram się pisać coś tu – na blogu i też chciałabym pisać więcej. Zastanawiałam się nad tym, żeby zacząć coś zupełnie innego na wattpadzie, ale boje się, że to będzie za dużo i nie ogarnę.

W każdym razie jestem ostatnio mega nakręcona na pisanie. Zupełnie tak jak pisał Jason Hunt w swojej książce o blogowaniu, że musimy tak kochać pisanie, żeby nie mieć go dość. Uwielbiam te słowa pojawiające się na ekranie!

Zaplanowałam sobie, że moja książka będzie miała około 200 stron i zastanawiam się, czy to nie za mało! A akcja płynie tak szybkim tempem, że zastanawiałam się, czy nie powinnam trochę wydłużyć niektórych scen i dodać więcej opisów.

Ale czy uda mi się skończyć tę książkę? A jeśli tak to kiedy?

Myślałam, że może dam radę ją napisać do końca wakacji, ale pominęłam jeden ważny punkt… Napisałam to w czerwcu, a mamy już 8 sierpnia. Jeżeli dałabym radę skończyć ją do końca wakacji to byłoby naprawdę dobrze, ale nie nastawiam się na to, że napiszę książkę w trzy tygodnie, bo nie chcę się zawieść. Po za tym musiałabym pisać codziennie 7,5 strony, a czasem jest to po prostu niemożliwe. Ale póki co piszę codziennie parę stron. Nie liczę ile w ciągu dnia napiszę, bo nie chcę takiego ciśnienia, że muszę napisać te 7 stron.

Dlaczego?

Ponieważ to blokuje. Powoduje, że patrzę w pusty ekran i myślę, w jaki sposób rozciągnąć rozdział, czy scenę, żeby jak najszybciej mieć to z głowy. A później spisuje od razu wszystkie ciekawsze momenty i potem mam blokadę twórczą, bo co dalej? A gdy czuję, że nie muszę napisać nic to zdarza się, że piszę więcej.

Regularność?

Temat najczęściej pojawiający się w poradnikach dotyczących pisania. „Pisarz musi pisać. Codziennie. Nie od święta.” I to jest prawda. Trzeba pisać codziennie. Jak jest moment blokady to trzeba się przełamać i napisać te kilka zdań, albo chociaż jedno zdanie. Ważne, żeby przełamać tę blokadę, bo inaczej będziemy magicznie czekać wieki, aż coś zmusi nas do pisania.

„Kiedyś” – Wiersz

Kiedyś było inaczej. Kiedyś wszystko było inne. Czasem gorsze, czasem lepsze. 

Kiedyś”  (wiersz)

Kiedyś inne dzwonki

budziły innych ludzi

W zupełnie inny sposób

Kiedyś

Telefony dostawało się

ważne

Z informacjami niepowtarzalnymi

Kiedyś

zdjęcia

przesyłano inną pocztą

Kiedyś

Ale to było kiedyś

Teraz nie ma już tego

Teraz jest inaczej

Oceniać? Lepiej

czy gorzej?

Ale porównanie

nawet najbardziej poetyckie

nie odda

istoty problemu

nie da się opisać kilku światów

w jednym zdaniu.

——————————————————————————————————————————————–

Mam wrażenie, że ten wiersz jest o czymś więcej niż tylko o tęsknocie za dawnymi czasami i sentymencie jaki pozostaje w nas po tym co „stare” i co było, a czego już nie ma.

„Kiedyś było inaczej
Zapamiętaj dobre chwile
Porażkami się nie przejmuj
Chociaż było ich tyle

Kiedyś było inaczej, czy się zmieni? – tego nie wiem
Jadę dalej swoją drogą, nie oglądam się za siebie
Bo to, co teraz robię, robię tylko dla Ciebie
Dla siebie, przyjaciół i dla reszty bliskich osób
Agresywka,napisanie dla mnie to jest właśnie sposób
Wciąż z uniesioną głową, to samo grono osób
Ale było inaczej, że jest lipa opowiadam
Boże pomóż przetrwać wszystko, na kolanach Ciebie błagam
Żeby wróciły te dni, kiedy uśmiech był na twarzy
Żebym spokojnie zasypiał i znowu zaczął marzyć
Bym nie odszedł z tego świata niezapamiętany

To jest właśnie ta ekipa, ta ekipa z zasadami
Kartka nadziei dla Ciebie, przecież wszyscy się zmieniamy
Życie jak matematyka, trudne to zadanie
Wybijanie pięścią szyby, to nie rozwiązanie
Nie opuszczaj pięści w walce, życie trudnym przeciwnikiem
1:0 dla Ciebie mecz kończy się wynikiem
Poziom życia w Polsce opadł poniżej minimum
600 złoty na początek w pracy to jest maximum
Dzięki mamo za wszystko i przepraszam za problemy
Kiedyś było inaczej, ale dalej żyjemy, ale dalej żyjemy
Ale dalej żyjemy. Kiedyś było inaczej, ale dalej żyjemy”

(Ach, nie dziwię się, że ta piosenka była tak popularna i wszyscy ją pamiętają. Jest w niej tyle uczucia takiego sentymentu, że to coś pięknego. )

Czym jest sztuka? Czy jesteśmy artystami nieświadomie?

Czym jest sztuka?

Takie pytanie przyszło mi na myśl ostatnio. Dlaczego?

Ostatnio na grupie o poezji ktoś zadał pytanie, czy raperzy to też poeci. Odpowiedzi było mnóstwo i bardzo różnych, ale jedna z nich mnie zaskoczyła…

Ktoś napisał, że raperzy to nie poeci, bo oni nie chcą tworzyć poezji tylko wyrazić swoje myśli…

A czy poezja to w ogóle sztuka?

Może sztuka to jedynie obrazy malowane pędzlem na płótnie

i to tylko jeśli przedstawiają coś naprawdę ważnego?

A może fotografia to sztuka, ale tylko wtedy, kiedy przedstawia coś naprawdę niezwykłego i zawiera mocne przesłanie i szokuje ?

Czym jest sztuka?

Wiekopomnymi dziełami, które bledną

jak skóra człowieka – ducha?

Czy ktokolwiek w naszych czasach jest w stanie tworzyć sztukę?

Czy istnieją dzieła, o których będzie się mówić za sto, albo dwieście lat?

A może każde niedocenione dzieło zniknie za parę miesięcy

i znajdziemy kolejnych artystów

którym pozwolimy zarobić parę groszy

a później puścimy w niepamięć ich dzieła

Przepadną w wiecznej otchłani zapomnienia

Starając się stworzyć coś, czego nie było.

Ale czego nie było?

A muzyka? Jest sztuką?

 

Gazeto-blog – Zapowiedź następnego numeru! + Prezent!

  Uwaga! Branie gazeto-bloga na poważnie grozi ciężkimi chorobami, a w przypadkach ekstremalnych śmiercią. Przed zapoznaniem się z treścią skonsultujcie z lekarzem bądź farmaceutą, czy posiadacie dystans do świata i zapoznajcie się ze znaczeniem słowa ironia. 

Zapowiadam wam, że następny numer 10-stronicowego Gazeto-bloga zacznie pojawiać się 12.08 i skończy się 22.08

W międzyczasie będą na blogu zwyczajne wpisy. 😉

Pierwsze wydanie Gazeto-bloga się ukazało już w całości, więc można czytać i czytać.

W ciągu prac nad następnym numerem postaram się także, aby Gazeto-blog dało się czytać w pdf-ach, ale nie wiem czy jest to w ogóle możliwe. Zobaczymy.

A tymczasem dorzucam wam, moim czytelnikom mały prezent! A co? Tapetę na komputer!

Tapeta wygląda o tak:

A pobrać ją możecie —> TUTAJ <—-