Samobójcy, samobójstwo

Jeszcze wczoraj mówiłam o niedosycie pisania, a dziś czuję totalny brak weny twórczej i jakichkolwiek chęci do działania. Jest 19 i od paru godzin myślę, co mogłabym do was dziś napisać. Chciałabym, żeby było ciekawie, intrygująco, żebyście po przeczytaniu mojego tekstu myśleli o nim jeszcze przez długi czas, żebyście chcieli wrócić po więcej. Tylko, że jest jeden mały problem… Mało kto tu zagląda. Zastanawiam się, czy to dlatego, że przez długi czas nie chciałam, by ktoś czytał moje zapiski i teraz podświadomie blokuję sobie drogę do sławy, czy po prostu jestem beznadziejną blogerką…

Samobójstwo

Wyobraźcie sobie sytuacje – jest już późno, siedzicie w piżamie przed komputerem, przeglądacie Facebook i trafiacie na post „Samobójstwo- głupota, czy czasem odpowiednia decyzja, jak sądzicie?” wcale nie macie ochoty tego czytać. Chcecie tylko pooglądać zdjęcia i poczytać jakieś plotki z życia gwiazd, albo cokolwiek innego, co jest odmóżdżające i mało angażuje nasze emocje. Przewijacie więc dalej.

Ten post siedzi wam w głowie i nie daje spokoju. Wracacie wzrokiem do postu. Czytacie komentarze. Widzicie zażartą walkę. Jedni mówią „To ucieczka. Poddali się. Byli za słabi na życie.” a inni mówią „Żeby coś takiego zrobić musieli mieć wielką odwagę.”

Kto ma rację?

Myślicie nad tym i czujecie jakbyście mieli rozdwojenie jaźni, bo obie ze stron mają jakąś część racji, ale tak naprawdę nikt nie ma racji. Paranoja.  Przecież dobrze wiesz, że nie da się uogólnić takich spraw jak samobójstwo. Jest zbyt wiele powodów, dla których ludzie je popełniają. „Każdy ma swoje 13 powodów” – przypomina ci się cytat przeczytany jakiś czas temu i odnoszący się do popularnego serialu, który pokazuje, że samobójstwo czasem jest jedynym wyjściem

a jeśli nie jedynym to najprostszym.

Przypominasz sobie dziewczynę, która jakiś czas temu nagrała swoje samobójstwo do internetu… Pokazała jak wiesza się na drzewie, bo jej ojczym ją gwałcił i już nie mogła wytrzymać.

I zdajesz sobie sprawę, że mówienie źle o samobójcach nie sprawi, że odżyją. Że ci ludzie na prawdę musieli cierpieć, żeby zdecydować się na tak poważny krok. I nie było to chwilowe cierpienie. Tacy ludzie bardzo często przed podjęciem decyzji głośno wołają o pomoc, tylko że nikt nie chce tego zauważyć.

Decyzja o własnej śmierci raczej nie jest chwilowa i wywołana pod wpływem impulsu. Często są to tygodnie, miesiące, a czasem nawet lata planowania – myśli samobójczych. Oni nie nienawidzą świata. Płaczą, gdy wiedzą, że zaraz nadejdzie nieuniknione, ale czują że muszą to zrobić. Wiedzą, że zranią bliskie osoby… albo nie mają osób, które uważałyby za bliskie… I czują do siebie nienawiść. Nikt kto kocha siebie i swoje życie nie decyduje się na samobójstwo.

Mogłabym napisać tu jeszcze mnóstwo różnych rzeczy, ale nie wiem czy to potrzebne. Mam nadzieję, że wyczerpałam temat i zrozumieliście przesłanie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *