Szczęście – poradnik dla pesymistów

Przeczytałam tą książkę bo była do „Babskiego klubu książki”.  Tytuł mnie zainteresował, pobrałam na Legimi… i okazało się że od dawna już mam pobraną tą książkę. Nie było innego wyjścia jak tylko zacząć czytać!

Dla kogo jest ta książka?

Na pewno nie jest ona dla nikogo, kto uwielbia ładować się pozytywnymi sentencjami. Dla nikogo, kto wiecznie myśli pozytywnie i uwielbia „kult” motywacji.

Natomiast doskonale odpowie każdemu, kto ma tego wszystkiego dość. Kto, albo próbuje i nigdy mu nie idzie, albo z takim podejściem w stylu „dasz radę, możesz wszystko jeśli tylko uwierzysz!” w życiu się nie zgodzi i będzie się od tego trzymać jak najdalej.

I jak niby to ma mi dać szczęście? Jakaś zwykła książka…

Nie jestem w stanie zagwarantować, że akurat ta książka zmieni wasze życie na lepsze, albo sprawi, że będziecie szczęśliwi. Ale mogę obiecać, że pokaże wam jak patrzeć na świat z nieco innej perspektywy, a z tego co wiem spojrzenie od innej strony jest zawsze najlepszą drogą do rozwoju. Więc może nie zmieni się wam dzięki tej książce cale życie, ale na pewno chociaż mały jego fragmencik.

Kolejne bzdury…Motywacja antymotywacją…

Właściwie to troszkę tak, ale myślę, że nie do końca są to bzdury. Opierają się na tylu argumentach za potwierdzeniem swoich tez, że ciężko jest w jakikolwiek sposób sprzeciwić się temu, co próbuje nam przekazać autor książki. Każdy rozdział jest o innej dziedzinie nauki. Nie tylko najnowsze badania znajdziemy w tej książce, ale także stare filozofie, czy nawiązania do buddyzmu. A także obalenie badania, które jest przez „coachów motywacyjnych” często powtarzane, a prawdopodobnie jest całkowicie zmyślone!

Czy „Szczęście-poradnik dla pesymistów” jest idealną książką? 

Nie jest. Zdecydowanie nie. Jest przydługa – każdy rozdział można by było skrócić o połowę, a i tak byłoby wiadomo o co chodzi, a także jest napisana takim językiem, że czytanie jej często przypomina żmudne czytanie jakiegoś podręcznika szkolnego, więc często trzeba robić przerwy, żeby się nie znudzić.

Myślę, że jednak mimo to warto sięgnąć po tą książkę, szczególnie jeśli ma się gorszy okres w życiu, nie wszystko układa się po naszych myślach, albo potrzebujemy trochę doładowania baterii, ale nie takiego na 5 minut, tylko na troszkę dłużej.